Kosowski: Zasłużyłem na grę w reprezentacji
Kamil Kosowski, pomocnik APOEL Nikozja, cieszy się z powrotu do reprezentacji Polski, ale twierdzi, że nie czekał specjalnie na to powołanie. W rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" mówi jednak, że sobie na nie zasłużył.
- Kosowski: Mam krótki termin przydatności
- Zobacz, czym błysnęli kadrowicze Smudy
- Co za pech! Tylko Kosowski w Lidze Mistrzów
- Smuda: Przy hymnie mają ciarki przechodzić
- Smuda - trenerski Dyzma czy cudotwórca?
- Oto kadra Smudy. Są sensacje!
- Smuda: Jeszcze dziś pomyślę o składzie
- Kłos: Kibicuję kolegom z drużyny
- Lato nie przedstawi nowego selekcjonera
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-17

temp. min 0°C max. 15°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Daniel Rupiński: Ucieszył się pan, gdy nowym selekcjonerem kadry został Franciszek Smuda?
Kamil Kosowski: Oczywiście, ale szczerze mówiąc, to spodziewałem się tego. Smuda od początku był faworytem na to stanowisko. Dla mnie to naturalne, że w końcu został selekcjonerem. Tak po
prostu musiało być.
Chyba cieszyłby się pan nawet, gdyby Smuda nie został trenerem kadry?
Dane mi było pracować w Wiśle Kraków z dwoma trenerami, którzy liczyli się w wyścigu o tę funkcję – Smudą i Henrykiem Kasperczakiem. To tylko świadczy o moim szczęściu. Z
drugiej strony to nie jest tak, że poczułem jakąś ulgę, bo jestem piłkarzem tego czy tamtego trenera i liczę na jakieś specjalne względy. Ja nie jestem zawodnikiem Smudy czy Kasperczaka.
Jak pan wspomina Smudę?
Sympatycznie. Są wspomnienia miłe i niemiłe. Te miłe to głównie boiskowe. Mieliśmy – i mam nadzieję, że wciąż mamy – tę samą filozofię gry. Wiedziałem dokładnie,
czego trener ode mnie oczekuje. Z tego, co pamiętam, to on chciał mnie ściągnąć do Wisły z Górnika Zabrze. Tylko że jak przyszedłem do Krakowa, to jego już nie było. Potem, jak po dwóch
latach wrócił do Wisły, zaczęliśmy na dobre współpracować.
A te niemiłe wspomnienia?
Mieliśmy odmienne poglądy na sprawy, że tak powiem, pozaboiskowe.
Co to znaczy?
Mam na myśli rzeczy, które sobie przemyślałem, ale wolałbym je zostawić dla siebie. To raczej prywatne sprawy.








































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!