Dziennik.plSport

Czwartek, 17 maja 2012

Imieniny: Sławomira, Paschalisa, Weroniki

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. 9°C

Wałujew: Nie jestem żadną bestią

2009-11-15 | Ostatnia aktualizacja: 20:42 | Komentarze: 0 | skomentuj

Pogoda

POLSKA

Czwartek 2012-05-17

temp. min 0°C max. 15°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Pamięta pan moment, kiedy poczuł się jak prawdziwy bokser?
To było wtedy, kiedy pierwszy raz wytrzymałem w ringu 12 rund. To było bardzo trudne. Potem poczułem, że w tym sporcie mogę wszystko.

Zgadza się pan z opinią, że w wadze ciężkiej panuje kryzys? Wszyscy mówią, że takich bokserów jak Muhammad Ali czy George Foreman już nie ma.
To nieprawda. Po prostu starsi ludzie mówią: „a za moich czasów, to ho ho ho. To dopiero był boks”. Kiedy my się zestarzejemy, też będziemy tak mówić. Zawsze wszystko z przeszłości wydaje się lepsze. Bokserzy silniejsi, dziewczyny ładniejsze.

A co pan sądzi o dominacji bokserów z byłego ZSRR? Czy Amerykanie są teraz tacy słabi, czy po prostu Rosjanie wcześniej nie mieli szansy zabłysnąć?
Boks w ZSRR był na takim samym poziomie jak teraz. Ale był za żelazną kurtyną. Teraz idę do ambasady, dostaję wizę i jadę walczyć. Naprawdę mieliśmy bokserów, którzy spokojnie mogli stanąć w ringu z Amerykanami. Ale nie mieli takiej możliwości. Gdyby mieli, dominowaliby od dawna.

Napisał pan książkę „Moje 12 rund” i podobno planuje następną. O czym będzie?
Mam ją na razie w głowie. Czekam na koniec kariery. Wtedy ją wydam. Będzie o wszystkim, co przeżyłem w ringu. Jeśli ktoś się nią zainteresuje, chętnie wydam ją i w Polsce. Zostawcie mi telefon, to może zrobimy wspólnie interes.

p

Na razie znamy go jako Bestię, a już wkrótce może zostać mężem stanu

Promotor bokserski Don King powiedział podobno, że uwierzył w istnienie Nikołaja Wałujewa dopiero niedawno, kiedy zobaczył go na własne oczy. – Oglądanie go w telewizji się nie liczy. Yeti też widziałem w telewizji – mówił King.

Słynny promotor ma talent do bon motów, ale do całej prawdy o Wałujewie nawet się nie zbliżył. Telewizja nie pokazuje jednej rzeczy – wielkiej charyzmy Wałujewa. Kiedy siedzi się naprzeciwko niego i słucha niskiego, uspokajającego głosu, to charyzma robi największe wrażenie, nie 217 cm wzrostu, głowa wielkości monitora czy dłonie jak głębokie talerze. Bestia ze Wschodu emanuje klasą, skromnością, dystansem, siłą spokoju.

Wałujew przyjechał do Polski, żeby promować film „Kamienny łeb”, w którym zagrał główną rolę. Roli może niezbyt trudnej – bo to historia o bokserze – ale Wałujew wywiązał się z niej wyjątkowo dobrze. Zastrzegał jednak, że ze swoim bohaterem miał tylko tyle wspólnego, że jego także w młodości przezywali Łbem.

Przed projekcją bokser spotkał się z dziennikarzami i publicznością. Uczestnicy spotkania opuścili kino w przekonaniu, że to, co Wałujew pokazuje w ringu, to nie jest jego ostatnie słowo. Być może nie wypowiedział go także jako aktor. Chociaż to dzięki niemu opowieść o bokserze, który w wypadku traci pamięć, narzeczoną i chęć do walki, stała się naprawdę przejmująca, to najbardziej pragnąłby zagrać rycerza Ilię Muromca. Ta postać z legend kształtowała tożsamość narodową Rosjan, a Wałujew też chce zawładnąć masową wyobraźnią swoich rodaków. Bo poważnie myśli o karierze politycznej. I nie jest bez szans.

Źródło: dziennik.pl
« poprzednia123

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Najczęściej komentowane

«