Trener Kowalczyk: Na chwilę oddaliśmy żółtą koszulkę
Aleksander Wierietelny, trener Justyny Kowalskiej, nie zraża się 12. miejscem na inaugurację sezonu biegów narciarskich. "Miejsce w tej chwili jest najważniejsze" - mówi "Dziennikowi Gazecie Prawnej".
- Justyna Kowalczyk: Jak trzeba, jeżdżę szybko
- Justyna Kowalczyk prawie gotowa do sezonu
- Justyna Kowalczyk piąta w Szwecji
- Justyna Kowalczyk liderką Pucharu Świata!
- Kowalczyk dwunasta na inaugurację sezonu
- Kowalczyk straciła koszulkę liderki
- Legia wygrała i dogoniła Lecha. Zobacz gole
- Triumf Kowalczyk w Pucharze Świata!
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-17

temp. min 0°C max. 15°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Marta Pytkowska: Inauguracja sezonu w Beitostoellen już za nami. Justyna Kowalczyk rozpoczęła od 12. miejsca na dystansie 10 km stylem dowolnym. Czy to dobrze, czy
źle?
Aleksander Wierietelny: To był dobry występ i jesteśmy z niego zadowoleni. Na trasie Justynie nie przydarzyły się żadne niespodzianki, nie narzekała także na urazy. A miejsce? Nie ono jest w
tej chwili najważniejsze. Justyna potrzebuje jeszcze czasu na wejście w system startowy. Po ciężkim okresie treningowym musi odzyskać szybkość, forma powinna nadejść akurat na igrzyska
olimpijskie w Vancouver.
To był pierwszy i niestety, przynajmniej jak na razie, ostatni występ Justyny w żółtej koszulce liderki Pucharu Świata...
To był szczególny moment, ale jeszcze przed startem wiedziała, że raczej nie uda jej się wygrać pierwszych zawodów i na razie będzie musiała tę koszulkę oddać. Czy zjadły ją nerwy? Nie,
to silna dziewczyna. W sobotę rozpierała ją duma.
Igrzyska są najważniejsze, ale nie zamierzacie chyba odpuścić sobie w ogóle walki o zwycięstwo w Pucharze Świata?
Naturalnie, w tym sezonie priorytetem jest dla nas walka o medale w Vancouver. Podobnie było w poprzednim roku, gdy szykowaliśmy się pod mistrzostwa świata w Libercu. Najwyższa forma przyszła
akurat w lutym i były medale. Nie zmienialiśmy więc ani systemu letnich przygotowań, ani planów startowych. Występy w Pucharze Świata to dla nas najlepszy poligon doświadczalny. A co do walki
o Kryształową Kulę to ten temat odkładamy na później. Po igrzyskach wspólnie usiądziemy, zobaczymy, gdzie jesteśmy w klasyfikacji generalnej, i wówczas będziemy wiedzieć, czy mamy jeszcze
szansę na walkę o plastron lidera. Teraz jednak skupiamy się na igrzyskach.
W Beitostoellen rywalki nie zaskoczyły. Jeszcze w Krakowie Justyna przewidziała, że wygra któraś ze Skandynawek. Czy to zapowiedź ich dominacji na trasach w Vancouver?
Nie. One startują u siebie, przed własną publicznością i są dodatkowo zmotywowane. W sobotę to była Marit Bjoergen, za tydzień w Kuusamo to będzie albo Virpi Kuituen, albo Aino-Kaisa
Saarinen. Nie ma tutaj żadnej tajemnicy, jak Puchar Świata przeniesie się na teren neutralny, do głosu dojdzie także reszta.
A Estonka Kristina Smigun? Justyna właśnie ją wskazała jako swoją najpoważniejsza rywalkę w walce o medale.
Kristina pokazała, że jest mocna i że podczas przerwy macierzyńskiej nie próżnowała. W przeszłości podobny triumfalny powrót miała Katerzina Neumanova, kto wie, czy nie będzie tak i w tym
przypadku.
Vancouver w ostatnich dniach nawiedziła powódź, a w lutym zamiast zimy ma tam zawitać wiosna. Czy to może przeszkodzić Justynie w walce o krążki?
Pogoda jest taka sama dla wszystkich, nie mamy na nią wpływu, podobnie jak i na profil trasy. Czy się obawiam? Justyna najlepiej czuje się w najtrudniejszych warunkach, jeśli będzie ciepło, to
po prostu nie będzie musiała wkładać dodatkowej warstwy odzieży ocieplającej. Będzie więc jej lżej.
*Aleksander Wierietielny, trener Justyny Kowalczyk, dwukrotnej złotej medalistki ubiegłorocznych mistrzostw świata w Libercu. W przeszłości współpracował m.in. z biatlonistą Tomaszem Sikorą








































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!