Dziennik.plSport

Środa, 15 lutego 2012

Imieniny: Faustyna, Jowity, Georginy

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. -2°C

Jeleń: Nie ma mnie - Auxerre przegrywa

2009-11-24 | Ostatnia aktualizacja: 20:48 | Komentarze: 0 | skomentuj
Jeleń: Nie ma mnie - Auxerre przegrywa

Jeleń: Nie ma mnie - Auxerre przegrywa / Inne

"To bardzo fajna sprawa, ale nie chciałbym, żeby tak było non stop" - mówi "Dziennikowi Gazecie Prawnej" Ireneusz Jeleń w odpowiedzi na pytanie, co czuje, wiedząc, że w Auxerre wszyscy liczą tylko na niego. "Chłopaki nie powinni czuć, że są ode mnie zależni. Inna sprawa, że ostatnio gra faktycznie układa nam się tylko wtedy, gdy jestem na boisku" - dodaje.

Pogoda

POLSKA

Środa 2012-02-15

temp. min -14°C max. 3°C
opady: umiarkowane opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

MAŁGORZATA CHŁOPAŚ: Został pan obsypany nagrodami. Mecz z Monaco musiał być dla pana wyjątkowy.

IRENEUSZ JELEŃ: Miały być dwie, a dostałem tylko jedną. To klubowa statuetka dla piłkarza miesiąca, którym zostałem dzięki głosowaniu kibiców na oficjalnej stronie Auxerre. Natomiast prestiżowej nagrody za tytuł piłkarza października w całej lidze się nie doczekałem. Zresztą nawet nie wiem, czy taka statuetka istnieje, czy po prostu Stowarzyszenie Zawodowych Piłkarzy ogłasza, kto zdobył wyróżnienie, i na tym koniec.

Ucieszyło pana to wyróżnienie?

Taka nagroda to jest coś! O tym, kto wygra, decydowali przecież w dużej mierze trenerzy i piłkarze z Ligue 1. To, że mnie docenili, da mi kopa do jeszcze cięższej pracy. W kwietniu również udało mi się awansować do ścisłego finału tego plebiscytu, ale zwyciężył kto inny. Myślę, że ten październik był rzeczywiście najlepszym miesiącem w całej mojej karierze we Francji.

Ale z Monaco nie udało się nic strzelić...

I bardzo żałuję. Tyle się o mnie pisało przed tym meczem, oczy wszystkich były skierowane na mnie, chciałem więc pokazać coś specjalnego, tymczasem rozczarowałem. Obrońcy Monaco dobrze mnie pilnowali, skutecznie odcinali od podań. Na szczęście wyręczyli mnie koledzy i ostatecznie wygraliśmy 2:0.

W dobrej grze przeszkodziła panu kontuzja?

Urazu kolana doznałem jeszcze przed wyjazdem na zgrupowanie reprezentacji Polski i, niestety, mimo serii zabiegów wciąż odczuwałem ból. Po meczu z Rumunią na fatalnej murawie było już tylko gorzej. Franciszek Smuda uznał, że mój dalszy pobyt na obozie nie ma sensu, bo muszę się wyleczyć, skoro we Francji czekają mnie trudne ligowe potyczki. Po powrocie od razu dostałem w klubie zastrzyk w kolano, ale cudów nie ma - leczenie jeszcze potrwa. Dwa razy dziennie jeżdżę na zabiegi. Podczas meczu z Monaco odczuwałem ból i obawiałem się, że kontuzja może się pogłębić. Do tego doszła presja związana z chęcią pokazania się publiczności w tym wyjątkowym dla mnie spotkaniu. I stąd słabszy występ.

Jean Fernandez zmienił pana chwilę przed końcowym gwizdkiem, żeby mógł usłyszeć pan brawa?

Nie sądzę. Po prostu prezentowałem się słabo. Dopóki prowadziliśmy 1:0, trener wciąż liczył, że coś strzelę, bo Monaco musiało się odkryć i cały zespół czekał na moje kontry. Przy stanie 2:0 przestałem być niezbędny, a że byłem też coraz wolniejszy, to musiałem zejść z boiska. Trener zawsze wierzy we mnie do końca. Teraz ma nadzieję, że na sobotni mecz z PSG będę już w stu procentach gotowy.

Do Paryża pojedziecie w roli lidera. Jest pan tym zaskoczony?

Wszyscy w drużynie podchodzimy do tego spokojnie, bo zdajemy sobie sprawę, że będzie nam ciężko utrzymać to pierwsze miejsce. W L’Equipe napisali, że jesteśmy liderem z przypadku, i nawet się temu nie dziwię, bo przecież na początku sezonu wróżono nam spadek z Ligue 1. Kiedy inni się wzmacniali, z Auxerre odszedł Thomas Kahlenberg, po którego podaniach strzelałem najwięcej bramek. Mocno stąpamy po ziemi i wiemy, że naszym sukcesem będzie już zajęcie piątego czy szóstego miejsca i awans do europejskich pucharów. Ale skoro już wskoczyliśmy na pierwszą pozycję, to będziemy oczywiście chcieli pozostać w czołówce.

W klubie zapanowała euforia?

Bez przesady. Trener wychwala nas w prasie, a działacze są bardzo zadowoleni, jednak przed nami kolejne ciężkie mecze. W sobotę gramy z PSG i spodziewamy się ciężkiej batalii. No, ale to my jesteśmy w komfortowej sytuacji, bo jeśli przegramy, nic wielkiego się nie stanie. Jedziemy do stolicy naładowani pozytywną energią.

Jak się pan czuje, wiedząc, że wszyscy w Auxerre liczą tylko na pana?

To bardzo fajna sprawa, ale nie chciałbym, żeby tak było non stop. Chłopaki nie powinni czuć, że są ode mnie zależni. Inna sprawa, że ostatnio gra faktycznie układa nam się tylko wtedy, gdy jestem na boisku. Nie ma Irka - Auxerre przegrywa. Może problem tkwi w podświadomości chłopaków? Zakodowali sobie, że Jeleń jest niezastąpiony, że bez niego nie ma wyników? Można tak pomyśleć, przeglądając meczowe statystyki. I dodajmy, że już drugi raz tak się dzieje - najpierw w styczniu, no i w tym sezonie. Ale przecież na sukces pracuje cała drużyna, nie tylko ja. W tym sezonie wszyscy komentatorzy podkreślają, że tworzymy wyjątkowy kolektyw. Mówią: Auxerre to zgrana paka. Zgadzam się z tym.

A pan jak porozumiewa się z kolegami, skoro jeszcze niedawno nie znał francuskiego?

Muszę wreszcie obalić ten mit. Przyklejono mi łatkę gościa, który nie uczy się języka, i tak się to za mną ciągnie. A przecież ja naprawdę nigdy nie miałem problemów z komunikacją z kolegami z Auxerre. Mówiłem słabo, ale dramatu nie było. Ostatnio udzieliłem nawet wywiadu francuskiej telewizji i wszyscy w klubie byli w szoku, że tak dobrze mi poszło. Może ludzie myślą, że nie znam języka, bo ja w ogóle mało mówię? Taki już po prostu jestem. To, że nie bryluję, nie znaczy jednak, że się źle w klubie czuję. Atmosfera jest świetna, wręcz rodzinna. Z kibicami też nie ma żadnych problemów - nawet jak ratowaliśmy się przed spadkiem, klepali nas po ramieniu i mówili: spokojnie, będzie lepiej.

Czytaj dalej...

rozmawiała Małgorzata Chłopaś
Źródło: Dziennik.pl
12następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl

Najczęściej komentowane