Małysz zapowiada walkę
W czwartek na skoczni Rukatunturi w fińskim Kuusamo odbędą się pierwsze w nowym sezonie kwalifikacje do konkursów Pucharu Świata. Dzień później planowane są zawody drużynowe, a w sobotę - premierowy konkurs indywidualny. Dla Adama Małysza najważniejsze jest, by już od początku nawiązać walkę z czołówką.
- Oto kandydaci na najlepszych sportowców
- Sześciu Polaków zacznie sezon w skokach
- Janne Ahonen: mam motywację do walki
- "Adam zdobędzie złoto, bo to rutyniarz"
- Zobacz, kto skoczy po Puchar Świata
- Małysz pokazał klasę w skokach drużynowych
- Małysz znów lata! W Lillehammer był trzeci
- W Norwegii Małysz przegrał ze Stochem
- W skokach dawno nie było tak dobrze
- Małysz kosztuje milion. To i tak mało
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-02-14

temp. min -19°C max. 1°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Spodziewam się przede wszystkim kontaktu z najlepszą czołówką. Na pewno to, że w letniej Grand Prix zająłem trzecie miejsce mnie podbudowuje i utwierdza w tym, że mogę walczyć z najlepszymi. Zaczynam z trzynastej pozycji i wiem, że muszę wskoczyć do dziesiątki, by mieć takie same warunki do skakania jak pozostali. Chcę od samego początku dobrze się prezentować" - podkreślił czterokrotny zdobywca Kryształowej Kuli.
Od paru lat pucharowa rywalizacja rozpoczyna się w Kuusamo. Jak zaznaczył przed odlotem do Finlandii Małysz, tam wszystko może się wydarzyć.
"Jest to bardzo specyficzna skocznia. Tam i wieje wiatr, jest zimno, a za chwilę potrafi być ciepło. To zawsze bardzo dziwne rozpoczęcie sezonu. Od dawna zresztą były spekulacje, że tam nie powinno się zaczynać, bo zazwyczaj jest zła pogoda i są problemy. Konkursy muszą być często przekładane, ale jakoś zawsze się udawało je przeprowadzić. Raz wychodzi to lepiej, raz całkiem źle. FIS zdecydował się jednak to kontynuować".
Dwukrotny medalista olimpijski przed pierwszym startem jest optymistą. Jednocześnie zdaje sobie sprawę z tego, że z powodu odniesionej w okresie przygotowawczym kontuzji i miesięcznej przerwie w treningach, może nie być jeszcze w najwyższej formie. Najważniejszą imprezą pozostają dla niego igrzyska olimpijskie w Vancouver (12-28 lutego).
"Każdy by chciał, żeby ta najlepsza dyspozycja była właśnie w Kanadzie. Ja również wszystko w tym kierunku robię. Cały cykl podporządkowany jest igrzyskom, ale gdyby ta forma przyszła wcześniej, to można być tylko zadowolonym i będzie trzeba się starać ją utrzymać. Wiem z własnego doświadczenia, że od paru lat, zawsze moje końcówki były najlepsze. Jeśli więc rozpocznie się dobrze, to można być tylko optymistycznie nastawionym" - zaznaczył.
Teraz Małysz czuje przede wszystkim chęć sprawdzenia się i określenia na jakim etapie, w porównaniu do innych, się znajduje.
"Bardzo często trenowaliśmy w kraju, gdzie nie było za bardzo porównania z zawodnikami ze świata. Parę razy skakałem z Robertem Kranjcem. W Finlandii byłem z Thomasem Morgensternem, ale to wszystko było w tym pierwszym etapie przygotowań. Dlatego nie mogę się już doczekać konkursów w Kuusamo. Mam nadzieję, że warunki będą dobre" - dodał.
Małysz zdaje sobie sprawę z tego, że dobry start zapewni mu przede wszystkim swobodę psychiczną, ale z drugiej strony pamięta o tym, że w poprzednich latach często musiał wykazywać się cierpliwością.
"Zawsze na początku trudno jest określić, w jakiej formie człowiek się znajduje. Można sobie myśleć, że wszystko jest dobrze, a przyjeżdża się na skocznię i są zawodnicy, którzy są zdecydowanie lepsi. Wtedy będzie jakieś tam zastanowienie, czy to jest brak formy, czy nie stać mnie na więcej. Trochę już jednak sezonów mam za sobą i wiem, że trzeba być cierpliwym. Tak jak było przed paroma laty - nie mogłem wskoczyć na podium, ale ciągle byłem blisko niego. Jak się potem raz udało, to już szło bardzo fajnie. Jestem przykładem tego, że warto czekać" - przypomniał przed odlotem do Finlandii.
























































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!