Tyle Smuda dostanie od PZPN. Dużo?
Franciszek Smuda podpisze w piątek kontrakt z PZPN. Poprowadzi reprezentację co najmniej do lipca 2012. Grzegorz Lato zgodził się na zaproponowanych przez Smudę współpracowników, a Smuda przystał na propozycję PZPN w sprawie stanowiska dyrektora sportowego reprezentacji. Jest też porozumienie co do wynagrodzenia dla selekcjonera.
- Zjazd PZPN. Lato straci fotel prezesa?
- Smuda oficjalnie trenerem biało-czerwonych
- PZPN chce się pozbyć trenera Smudy?
- Kto zastąpi Smudę? Ruszyła giełda
- Lato: Za późno zwolniłem Beenhakkera
- Smuda wybrał piłkarzy na Puchar Króla
- Smuda już nie będzie wolontariuszem
- Boniek życzy Lacie: Przestań być prezesem!
- Kadra Smudy jedzie do Tajlandii
- "Smuda mnie nie znał, ale mi zaufał"
- Wałdoch dyrektorem sportowym Górnika
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-17

temp. min 0°C max. 15°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Negocjacje w sprawie kontraktu trenera przeciągały się dość długo, ponieważ Smuda nie chciał zgodzić się na trzymiesięczny okres wypowiedzenia. Zakończyły się jednak po myśli selekcjonera, który w przypadku zerwania kontraktu przez PZPN dostanie kwotę za cały okres obowiązywania umowy. Za każdy miesiąc zarobi 45 tys. euro. Smuda walczył także o wysokie pensje dla współpracowników.
Jeszcze w czwartek ważyły się losy kontraktu Tomasza Wałdocha. 74-krotny reprezentant Polski nie dość, że zażyczył sobie dość dużej jak na polskie warunki kwoty - 10 tys. euro - to zaproponował, że będzie mieszkał w Niemczech i dojeżdżał do Polski, kiedy zajdzie taka konieczność. Lato nie chciał się na to zgodzić, twierdząc, że pierwszy asystent selekcjonera powinien bez przerwy przebywać w Polsce, podróżować po kraju i obserwować kandydatów do gry w drużynie. Wałdoch obiecał, że za rok przeprowadzi się do Polski, pracodawca zaproponował wówczas podwyższenie zarobków dopiero od tego momentu.
W chwili zamykania tego numeru "DGP" dopinano ostatnie szczegóły kontraktu Wałdocha. Wcześniej zapadły ustalenia w sprawie umowy dla trenera bramkarzy Jacka Kazimierskiego (zarobi 30 tys. zł miesięcznie), odpowiedzialnego za bank informacji Huberta Małowiejskiego, fizjoterapeuty Grzegorza Żeleźnika oraz doktora Mariusza Urbana. Nie ustalono jeszcze definitywnie, kto zajmie niezwykle istotną posadę osoby odpowiedzialnej za szeroko rozumianą organizację. Najnowszy pomysł jest taki, aby tę funkcję podzielić.
W sztabie miałby znaleźć się też były reprezentant Polski Marek Koźmiński, ale nie w roli dyrektora sportowego, do jakiej przymierzano go wcześniej, lecz menedżera. Dyrektorem sportowym zostałby natomiast Tomasz Smokowski, prezenter Canal+, któremu piłkarze polskiej ekstraklasy przyznali ostatnio statuetkę piłkarskiego Oscara w kategorii najlepszy telewizyjny komentator piłki nożnej. Lato i doradzający mu szef firmy Sport Five Andrzej Placzyński wymyślili, że mający bardzo dobrą opinię w środowisku komentator zadba o wizerunek drużyny narodowej w mediach i będzie łącznikiem między związkiem a reprezentacją. Koźmiński zajmie się kontaktami z zawodnikami, negocjacjami w sprawie meczów towarzyskich, rezerwowaniem ośrodków treningowych, hoteli, podróży itp.
- Owszem, dostałem propozycję od prezesa i selekcjonera, ale to było dwa miesiące temu i nie ustaliliśmy konkretnego zakresu obowiązków. Dla mnie ma to fundamentalne znacznie, bo nie interesuje mnie rola kierownika drużyny. Na pewno nie będzie mnie w piątek w Warszawie i nie będę uczestniczył w prezentacji selekcjonera - powiedział nam Marek Koźmiński. Smokowski przyznał, że dostał propozycję od Franciszka Smudy. - Do żadnych konretnych ustaleń nie doszło. Trener zapytał się, czybym chciał zostać dyrektorem, ja odparłem, że muszę się zastanowić i porozmawiać z moim obecnym szefem. Umówiliśmy się na przyszły tydzień - powiedział "DGP" Smokowski.
Smuda poda dzisiaj także kadrę na towarzyski turniej o Puchar Króla, który odbędzie się Tajlandii w dniach 17 - 23 stycznia. Reprezentacja rozegra tam trzy mecze: z gospodarzami, Danią (z zawodnikami jedynie z ligi duńskiej) i Birmą, która zastąpiła Koreę Północną. Selekcjoner zaprosił na ten wyjazd zawodników z polskiej ligi. Wśród nich jest kilku debiutantów, m.in. napastnik Marcin Robak z pierwszoligowego Widzewa Łódź, Jakub Tosik i Janusz Gol (PGE GKS Bełchatów) czy Łukasz Mierzejewski (Cracovia).








































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!