"Jesteśmy na początku przebudowania kadry"
To był wyjątkowo udany sezon, ale przecież jesteśmy tak naprawdę dopiero na początku przebudowywania reprezentacji. Dla mnie najważniejsze jest, że w zespole narodowym pojawiły się nowe osoby, i że znacznie większą rolę odegrali także dotychczasowi nominalni zmiennicy - powiedział Daniel Castellani trener reprezentacji narodowej siatkarzy.
- Polscy siatkarze wreszcie wygrali
- Złoto z Izmiru smakuje najlepiej
- Drużyna Wenty zagra na gazie
- Będzie sensacyjna obsada memoriału Wagnera?
- Odkrycie trenera siatkarzy: Gramy słabo
- Polscy siatkarze znowu przegrali z Brazylią
- Castellani: Z Kurkiem jest jak z tortem
- Wenta: Gramy w grupie śmierci
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-17

temp. min 0°C max. 15°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
MARTA PYTKOWSKA: Jak spędził pan wakacje? Już po imponującej opaleniźnie widać, że pogoda w Argentynie radykalnie różni się od polskiej. Zamiast śniegu i mrozu, ciepło i słońce?
DANIEL CASTELLANI: Wręcz przeciwnie. W Argentynie jest teraz dosyć zimno. A moja opalenizna? Ostatni tydzień spędziliśmy z całą rodziną w Meksyku. Mój brat ma tam dom, który,
podobnie jak należąca do niego restauracja, jest położony przy samej plaży. Morze, słońce, zabawa i najbliżsi wokół. To były wakacje marzeń. Ale cóż... Teraz trzeba wracać do
codzienności. Oglądania spotkań PlusLigi i pracy nad nowym systemem gry.
I poszukaniem nowych zawodników do kadry?
Już po pierwszej w tym roku kolejce zanotowałem sobie kilka nazwisk. Ale jeszcze nie wiem, który z nich otrzyma powołanie do kadry.
Pana zawodnicy, którzy wywalczyli złoty medal mistrzostw Europy w Izmirze, zostali uznani w plebiscycie Przeglądu Sportowego za najlepszą drużynę roku. Czy miniony sezon był szczytem
marzeń dla polskiej siatkówki?
To był wyjątkowo udany sezon, ale przecież jesteśmy tak naprawdę dopiero na początku przebudowywania reprezentacji i wdrażania nowego systemu gry. Dla mnie najważniejsze jest, że w zespole
narodowym pojawiły się nowe osoby, i że znacznie większą rolę odegrali także dotychczasowi nominalni zmiennicy. Po wywalczeniu kwalifikacji do mistrzostw świata we Włoszech (impreza
odbędzie się na przełomie września i października 2010 - red.) i niezwykle udanym dla nas turnieju w Izmirze, gdzie sięgnęliśmy po złoto, biało-czerwoni awansowali w rankingu FIVB
(Międzynarodowa Federacja Piłki Siatkowej - red.) i umocnili swoją pozycję na świecie. Ogólnie rzecz ujmując, polska siatkówka ma się bardzo dobrze.
Prezes PZPS Mirosław Przedpełski powiedział mi niedawno, że życzy sobie, by na mistrzostwach we Włoszech Polska zagrała w finale z Brazylią.
Każdy z nam ma jakieś marzenia. Można wymarzyć sobie choćby, że nie tylko zagramy w finale mistrzostw świata z canarinhos, ale że ich pokonamy. Dlaczego nie? W końcu my, zawodnicy,
jesteśmy po to, by te marzenia spełniać.
A siatkówka klubowa? Z jednej strony po raz pierwszy w Lidze Mistrzów mamy aż sześć zespołów z Polski (męskich i żeńskich - red.), z drugiej jednak - tylko trzy, może cztery są w
stanie walczyć z najlepszymi?
Spokojnie. W poprzednim tygodniu wszystkie zespoły męskie wygrały swoje spotkania. Siatkarze po przerwie świątecznej są w formie. To dobry kierunek.
Skra Bełchatów, która przez wiele lat była niekwestionowanym liderem, ostatnio przeżywa kryzys. Porażka z AZS Politechniką 2:3, a później 0:3 w Pucharze Polski z Asseco Resovią Rzeszów
(rewanż 3:1 dla Skry, która mimo to odpadła z rozgrywek - red.). Czy można z tego wnosić, że poziom w PlusLidze się wyrównuje, a może to bełchatowianie obniżyli loty?
Sądzę, że mamy do czynienia z obydwiema rzeczami naraz. Poziom gry reprezentowany przez pozostałe kluby PlusLigi wciąż rośnie i ta przepaść między nimi a Skrą wyraźnie się
zmniejszyła. I to jest jedna rzecz. Ale druga, wyraźnie słabsza forma Skry. Przez wiele lat bełchatowianie byli stawiani na świeczniku, najlepsi w kraju, dominowali zarówno w Pucharze Polski,
jak i rozgrywkach klubowych, świetnie radzili sobie także w Lidze Mistrzów. Nie powinno więc nikogo dziwić, że w końcu i ich dopadł kryzys. Pewnie gdyby to się przytrafiło jakiemuś innemu
zespołowi, umknęłoby to uwadze mediów, i uznano by to za chwilową niedyspozycję. Ale przecież mówimy o wielkiej Skrze.
Skąd się biorą problemy Skry? Może dokonano jednak zbyt wielu zmian w składzie, a może problemem są kontuzje?
Generalnie forma zawodników z Bełchatowa ostatnio nie jest najlepsza. Jeśli dotyczyłoby to jednego czy dwóch siatkarzy, nie stanowiłoby to problemu. Ale jeśli wszyscy siatkarze przeżywają
jakiś kryzys, wówczas jest znacznie trudniej wprowadzić jakiekolwiek zmiany w grze. Jestem jednak przekonany, że to tylko stan przejściowy.
W Polsce jednym z najważniejszych wydarzeń ubiegłego roku było złoto mistrzostw Europy wywalczone przez siatkarzy. A czym kibice najbardziej ekscytowali się w Argentynie?
Naturalnie futbolem. A najważniejsze wydarzenie? Finał klubowych mistrzostw świata Estiudantes z Barceloną.
p
Daniel Castellani trener reprezentacji narodowej siatkarzy, tytuł najlepszego trenera poprzedniego roku w plebiscycie Przeglądu Sportowego przegrał z Bogdanem Wentą, szkoleniowcem piłkarzy ręcznych








































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!