Absurdalne przepisy psują olimpiadę
Jest coraz więcej krytyków zimowej olimpiady w Vancouver i coraz mniej chętnych na organizowanie igrzysk w przyszłych latach. Wszystko przez coraz bardziej restrykcyjne i absurdalne przepisy MKOl.
- Czy TVP zarobi na igrzyskach w Vancouver?
- Pepsi wypowiada wojnę Coca Coli
- Oto, gdzie Panasonic tworzy filmy 3d
- Pancerna komórka od Samsunga
- Lampowy BluRay prosto od Panasonica
- Olimpiada w Vancouver będzie eko
- Panasonic ma trójwymiarowe kino bez kabli
- Ile dostaną nasi medaliści z Vancouver?
- Na igrzyskach nie zabraknie prezerwatyw
- Polskie marki jadą na igrzyska
- Omnia II oficjalnym telefonem igrzysk
- Pepsi kończy z napojami w szkołach
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-17

temp. min 0°C max. 15°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Tylko trzy miasta złożyły wymagane dokumenty w konkursie na organizatora zimowych igrzysk w 2018 roku – Annecy, Monachium i koreańskie Pyeongchang. To najmniej chętnych od 1988 roku i igrzysk w Calgary. Potencjalnych gospodarzy odstraszają nie tylko wydatki na budowę nowych obiektów według wymogów MKOl, ale i na zabezpieczenie praw marketingowych sponsorów międzynarodowego komitetu.
Vancouver wydało ponad 2 mld dolarów kanadyjskich na budowę aren i rozwój infrastruktury. Dodatkowe 200 mln wyda na samą ochronę podczas igrzysk. Władze miasta szacują, że z tej kwoty zwróci się maksymalnie 1 mld dolarów. Reszta przepadnie.
Ale krytykom nie tylko o finanse chodzi. Również o zasady i szeroko pojętą wolność. W „Instrukcji dla kandydatów na organizatorów XXI Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2010” czytamy: Symbol Olimpijski oraz wyrażenia „olimpijski”, „olimpiada” i „olimpijskie motto” muszą być w ten sposób prawnie chronione przez organizatorów oraz władze polityczne, aby usatysfakcjonowało to MKOl.
A satysfakcja MKOl to mniej więcej to samo, co satysfakcja jego sponsorów. Dlatego władze Vancouver musiały wykupić całą powierzchnię reklamy zewnętrznej w jednej z dzielnic miasta. Chodzi o to, aby firmy, które rywalizują z koncernami będącymi sponsorami igrzysk, nie mogły eksponować swojego logo podczas zawodów. Tylko w latach 2005 – 2008 Coca-Cola, Visa, Panasonic, Samsung czy McDonald’s wpłaciły na konto MKOl 866 mln dolarów. Dyrektorzy Visa wychodzą z założenia, że skoro płacą ciężkie miliony za możliwość bycia oficjalnym sponsorem igrzysk, to nie chcieliby, aby na przykład MasterCard wykupił sobie jednorazowo tysiąc banerów w Vancouver i miał podobną ekspozycję w światowych mediach, tylko mniejszym kosztem.
W przeszłości był to spory problem dla MKOl. W 1984 roku na igrzyskach w Los Angeles oficjalnym sponsorem była firma Converse. Jej rywal, Nike, wypełnił kilkadziesiąt muralów w całym mieście. Według późniejszych badań 42 proc. respondentów uważało, że to właśnie Nike była sponsorem igrzysk. Podobna sytuacja miała miejsce w 1992 roku w Barcelonie, gdzie oficjalnym sponsorem była Visa. American Express wypuścił w tamtym czasie reklamę ze sloganem: „Nie potrzebujesz Vizy, aby odwiedzić Hiszpanię”.
Czytaj dalej >>>








































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!