Opuścili wioskę olimpijską. Boją się grypy
Norwescy biathloniści i alpejczycy wyprowadzili się z wioski olimpijskiej i wynajęli sobie domy. Wszystko przez obawy przed zarażeniem się grypą lub innymi infekcjami.
- Małysz: Poranne konkursy moim atutem
- Vancouver walczy o śnieg
- Milionowa gorączka kanadyjskich saneczkarzy
- Terminator pobiegnie z olimpijskim ogniem
- Bachleda-Curuś chwali Kanadyjczyków
- Vancouver stawia na bezpieczeństwo
- Czego się boją prostytutki z Vancouver
- Rosjanie nie przebiorą się za Aborygenów
- Polacy w Vancouver. Bilard, kino i... korytarz
- Badają sportowców. Próbki na razie czyste
- Bachleda-Curuś: Celem są igrzyska w Soczi
- Vancouver - igrzyska mody
- Był wolontariuszem. Wystartuje w igrzyskach
- Rekord w Vancouver. 82 kraje na starcie
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -14°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Ole Einar Bjoerndalen zaraz po przyjeździe do Vancouver ustalił z kierownictwem ekipy, że w Whistler życzy sobie osobnego domu, w którym zamieszka z kolegami z reprezentacji.
"Ryzyko zarażenia się na terenie wioski olimpijskiej jest bardzo wysokie. Przewija się tam bardzo dużo osób z całego świata. Codzienne witanie się, rozmowy czy pobyt w windzie lub na stołówce są ogromnym zagrożeniem. Mówi się, że pobyt razem olimpijczykami jest wielkim przeżyciem, lecz moje przygotowania kosztowały zbyt dużo, a stawka jest zbyt wysoka. Poza tym potrzebujemy też dużo spokoju" - powiedział biathlonista.
Razem z biathlonistami zamieszkali ich serwismeni i dwóch kucharzy, którzy będą przygotowywać produkty przywiezione z Norwegii. Są to głównie: makrela, łosoś, kawior i tradycyjny norweski słodzony kozi ser oraz duże ilości owsianki.
"Na miejscu kupujemy właściwie tylko wodę. W ten sposób do minimum ograniczyliśmy nie tylko możliwość rozstroju żołądka, lecz również czas transportu z i do wioski olimpijskiej, i oczekiwania na serwismenów. Co najważniejsze, decydujemy też sami o umeblowaniu i ogrzewaniu. Wybrałem to najskromniejsze z żelaznym łóżkiem dla siebie, ponieważ luksus jest demoralizujący" - powiedział Bjoerndalen.
Podobnie zrobili norwescy alpejczycy. "Narciarstwo alpejskie należy do sportów, w których liczy się dobre i zgrane towarzystwo oraz pewna doza zabawy. Mieszkamy razem, tak jak robiliśmy to na treningach, razem z serwismenami oraz z kucharzem, który doskonale zna nasze upodobania i przyzwyczajenia. W tym sporcie bliski kontakt z serwismenami jest decydujący i nawet ważniejszy niż kontakt z trenerami. Nikt też nam nie będzie zwracać uwagi, że muzyka jest zbyt głośna" - powiedział Aksel Lund Svindal.
Kierownik norweskiej ekipy alpejskiej Marius Arnesen podkreślił, że "pobyt pod jednym dachem sprawia wrażenie, że jesteśmy na urlopie na prywatnych wczasach, a to z kolei jest ważne dla psychiki". Pozostali norwescy sportowcy będą mieszkać w wiosce olimpijskiej. Za wynajęcie domów biathlonistom i alpejczykom zapłacił Norweski Komitet Olimpijski.























































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!