Dziennik.plSport

Czwartek, 16 lutego 2012

Imieniny: Danuty, Julianny, Daniela

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. -4°C

Opuścili wioskę olimpijską. Boją się grypy

2010-02-10 | Ostatnia aktualizacja: 21:35 | Komentarze: 0 | skomentuj

Norwescy biathloniści i alpejczycy wyprowadzili się z wioski olimpijskiej i wynajęli sobie domy. Wszystko przez obawy przed zarażeniem się grypą lub innymi infekcjami.

Pogoda

POLSKA

Czwartek 2012-02-16

temp. min -14°C max. 2°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Ole Einar Bjoerndalen zaraz po przyjeździe do Vancouver ustalił z kierownictwem ekipy, że w Whistler życzy sobie osobnego domu, w którym zamieszka z kolegami z reprezentacji.

"Ryzyko zarażenia się na terenie wioski olimpijskiej jest bardzo wysokie. Przewija się tam bardzo dużo osób z całego świata. Codzienne witanie się, rozmowy czy pobyt w windzie lub na stołówce są ogromnym zagrożeniem. Mówi się, że pobyt razem olimpijczykami jest wielkim przeżyciem, lecz moje przygotowania kosztowały zbyt dużo, a stawka jest zbyt wysoka. Poza tym potrzebujemy też dużo spokoju" - powiedział biathlonista.

Razem z biathlonistami zamieszkali ich serwismeni i dwóch kucharzy, którzy będą przygotowywać produkty przywiezione z Norwegii. Są to głównie: makrela, łosoś, kawior i tradycyjny norweski słodzony kozi ser oraz duże ilości owsianki.

"Na miejscu kupujemy właściwie tylko wodę. W ten sposób do minimum ograniczyliśmy nie tylko możliwość rozstroju żołądka, lecz również czas transportu z i do wioski olimpijskiej, i oczekiwania na serwismenów. Co najważniejsze, decydujemy też sami o umeblowaniu i ogrzewaniu. Wybrałem to najskromniejsze z żelaznym łóżkiem dla siebie, ponieważ luksus jest demoralizujący" - powiedział Bjoerndalen.

Podobnie zrobili norwescy alpejczycy. "Narciarstwo alpejskie należy do sportów, w których liczy się dobre i zgrane towarzystwo oraz pewna doza zabawy. Mieszkamy razem, tak jak robiliśmy to na treningach, razem z serwismenami oraz z kucharzem, który doskonale zna nasze upodobania i przyzwyczajenia. W tym sporcie bliski kontakt z serwismenami jest decydujący i nawet ważniejszy niż kontakt z trenerami. Nikt też nam nie będzie zwracać uwagi, że muzyka jest zbyt głośna" - powiedział Aksel Lund Svindal.

Kierownik norweskiej ekipy alpejskiej Marius Arnesen podkreślił, że "pobyt pod jednym dachem sprawia wrażenie, że jesteśmy na urlopie na prywatnych wczasach, a to z kolei jest ważne dla psychiki". Pozostali norwescy sportowcy będą mieszkać w wiosce olimpijskiej. Za wynajęcie domów biathlonistom i alpejczykom zapłacił Norweski Komitet Olimpijski.

Źródło: Dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl

Najczęściej komentowane

«