Małysz: Sikałem całą noc
Nasz skoczek niezbyt dobrze wspomina pierwszą noc w wiosce olimpijskiej. Wszystko przez kontrolę antydopingową. "Całą noc sikałem. Żeby oddać mocz do analizy, musiałem wypić sporo wody" - skarży się Adam Małysz. Na pewno byłoby łatwiej, gdyby wypił piwo. Ale alkoholu w wiosce nie ma.
- Małysz: Poranne konkursy moim atutem
- Vancouver walczy o śnieg
- Polska wydała miliony na igrzyska
- "Na skoczni działy się dziwne rzeczy"
- Małysz przeskoczył skocznię olimpijską
- Vancouver może zmienić ideę igrzysk
- Ruszają igrzyska. Polacy, do boju!
- Już ponad 30 sportowców na dopingu
- Igrzyska nie uratują budżetu TVP
- Małysz gotowy do walki o medale
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-21

temp. min 6°C max. 30°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Trochę mnie ta podróż wykończyła. Tym bardziej, że zaraz po przyjeździe do wioski olimpijskiej miałem trening. A na nim niespodzianka. Ekipa z kontroli antydopingowej" - opowiada "Faktowi" Adam Małysz.
Kontrolerzy pobrali skoczkowi krew i mocz do badań. Jak tłumaczy nasz zawodnik, zazwyczaj dotyczy to tylko biegaczy i biathlonistów, lecz najwyraźniej ktoś się pomylił i jemu także wpisał oba rodzaje próbek do sprawdzenia.
"Trwało to wszystko do godziny 23, a potem też nie do końca się wyspałem, bo przez prawie całą noc sikałem. Żeby oddać mocz do analizy, musiałem wypić sporo wody, przez co później co godzinę biegałem do toalety. Gdybym zamiast wody wpił jedno piwo, problemu udałoby się uniknąć, ale kontrolerzy piwa nie przynieśli. Ewentualnie trzeba było mieć swoje, a w wiosce alkoholu nie ma" - przyznaje Adam Małysz.
Czytaj także: Skoczyli sobie do oczu









































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!