Małysz i Kowalczyk kosztowali 2 miliony
Trenerzy, lekarze, fizjoterapeuci, serwismeni, kierowcy - na sukces naszych najlepszych zawodników na igrzyskach w Vancouver - Justyny Kowalczyk i Adama Małysza - pracuje cały sztab fachowców. Przygotowania do olimpiady kosztowały 2 miliony złotych. Czy była to dobra inwestycja?
- Małysz: Łzy mi poleciały
- Vancouver walczy o śnieg
- Vancouver - weekend na igrzyskach
- Polki zarabiają dużo mniej niż mężczyźni
- Igrzyska nie uratują budżetu TVP
- Jak Fortuna okupił sukces morzem wódki
- Atak na Małysza: On i Tajner biorą kasę
- Justyna Kowalczyk bez medalu. Na razie...
- Rywalka Kowalczyk marzy o czterech medalach
- Kowalczyk: Nabrałam fajnego dystansu
- Sikora bez medalu. Trafił na śnieżycę
- Polska trzyma kciuki za "Królową Śniegu"
- Kowalczyk chciała się wycofać
- Justyna popłakała się przed startem
- Czterech polskich skoczków w sobotnim konkursie
- 16-latka zaśpiewa hymn igrzysk
- Ammann najdalej w serii próbnej
- Pewne medale? Kowalczyk i Małysz
- Ruszają igrzyska. Polacy, do boju!
- Ekspres do kawy za olimpijski brąz
- Ile dostaną nasi medaliści z Vancouver?
- "Adam był, jest i będzie naszym skarbem"
- W Vancouver płonie znicz. Igrzyska otwarte!
- "Wycieczka do Vancouver"
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-21

temp. min 6°C max. 30°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wyczerpana, ale uśmiechnięta od ucha do ucha Justyna Kowalczyk wpada jako pierwsza na linię mety. W triumfalnym geście wyrzuca w górę ręce, w których dzierży kijki. Potem podium, dekoracja, kwiaty, medale, polska flaga i hymn. Tak jest na koniec, znamy to z telewizji. Początek jest mniej spektakularny.
Szczery świt. Jest szaro i przeraźliwie zimno. Justyna jeszcze wypoczywa przed czekającym ją morderczym biegiem, ale jej technicy już pracują. Najpierw starannie smarują narty, korzystając z dziesiątek substancji, których zastosowanie znają tylko oni. Potem przypinają deski do butów i ruszają w trasę. Nie ma dobrego poślizgu? No to zmiana. Nieco inna mieszanka smarów. I znów próba. Wreszcie zjawiają się gwiazda i trener. Justyna zakłada narty i robi kilka susów. Wraca. Krótka konsultacja, ostatnie wskazówki szkoleniowca. Normalna krzątanina przed zawodami.
Tego, co dzieje się wieczorem, też nie można zobaczyć w telewizji. Obolała, zmęczona dziewczyna kładzie się na stole do masażu, gdzie na nogi stara się ją postawić fizjoterapeuta. Czasem masuje ją dwie godziny. Do tego jedna godzina w saunie. W tym czasie trener siedzi nad swoimi notatkami, analizując każdy szczegół dotyczący parametrów fizycznych zawodniczki.
Sztuka smarowania
Ten team – oficjalna nazwa to kadra A – został stworzony po to, aby jak najpełniej wykorzystać potencjał najlepszej obecnie narciarki świata. Poza nią tworzy go siedem osób, na czele których stoi trener Aleksander Wierietielny. Za 16,6 tys. złotych miesięcznie brutto angażuje się na sto procent. W ubiegłym sezonie zarabiał mniej, ale po wspaniałych sukcesach jego zawodniczki dostał 50-proc. podwyżkę. I premię w wysokości 40 tys. złotych z Polskiego Związku Narciarskiego.
Czytaj dalej >>>








































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!