Justyna popłakała się przed startem
Justyna Kowalczyk popłakała się przed startem do pierwszego olimpijskiego biegu w Whistler - zdradził jej trener Aleksander Wierietielny. Zdenerwował ją zlodzony, zmarznięty śnieg, a uspokoiły wieści od serwismenów, że trasa jest świetnie przygotowana.
- Wierietielny: Medal był naprawdę blisko
- Odwróć tabelę i Polska na czele
- Kowalczyk chciała się wycofać
- Pewne medale? Kowalczyk i Małysz
- Justyna Kowalczyk bez medalu. Na razie...
- Kowalczyk: Nabrałam fajnego dystansu
- Małysz i Kowalczyk kosztowali 2 miliony
- Justyna srebro już ma, teraz czas na złoto
- "Pomyliłam się, jeszcze się muszę uczyć"
- Justyna Kowalczyk ma srebro!
- "Kowalczyk może wygrać wszystko"
- Brawo, Justyna! Puchar mamy w kieszeni
- Trasy igrzysk zmienione pod Justynę
- Kowalczyk z brązem po morderczym finiszu
- 70 par nart Kowalczyk już w Kanadzie
- Rywalka Kowalczyk marzy o czterech medalach
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Polka zajęła piąte miejsce. Wygrała Szwedka Charlotte Kalla przed Estonką Kristiną Smigun-Vaehi i Norweżką Marit Bjoergen.
"Do tej pory Justyna nie była zdenerwowana, ale jak się obudziła w poniedziałek i na porannym rozruchu zobaczyła zlodzony, zmarznięty śnieg, popłakała się. Dostaliśmy jednak informację od serwismenów, że trasa jest jak piasek, a śnieg ziarnisty. Uspokoiła się i przygotowywała do walki" - powiedział Wierietielny.
10 km techniką dowolną nie należy do ulubionych dystansów Kowalczyk. Dlatego szkoleniowiec jest zadowolony z uzyskanego przez nią rezultatu i uważa, że to dobry prognostyk przed kolejnymi startami.
"Wszystkie nasze analizy mówiły, że pierwszy bieg będzie najcięższy. To nie jest koronny dystans Justyny. Na początku sezonu przegrała z Bjoergen 1.40, a teraz niecałe sześć sekund. Podciągnęła więc formę i dalej będzie łatwiej" - ocenił.
Na pomiarze czasu niecałe trzy kilometry przed metą Kowalczyk była na pozycji medalowej. "Zabrakło sił - szybko odparł trener. - Końcowa część trasy nie pozwoliła na walkę o lepszy czas. Jest tak wyprofilowana, że tam trzeba się nieźle napracować".
Serwismeni nad odpowiednim przygotowaniem nart pracowali od kilku dni. "I widać było, że są bardzo dobrze przygotowane" - uważa Wierietielny.
Czy zatem Kowalczyk nie zaczęła zbyt asekuracyjnie? "Taką mieliśmy taktykę. Tutaj nie można rozpocząć bardzo mocno, bo od razu jest długi podbieg. Trzeba było na początku spokojnie, by później coś zostało na koniec" - zaznaczył.
Podobnie jak u zawodniczki, tak i u trenera stres jeszcze nie zmalał. "Na pewno nie jesteśmy spokojniejsi. Przed nami jeszcze niejedna walka. Na igrzyskach lekkich biegów nie ma" - podkreślił.
Kolejny start Kowalczyk ma zaplanowany na środę. O godz. 21.30 czasu polskiego rozpocznie się rywalizacja w sprincie techniką klasyczną.
Z Whistler - Marta Pietrewicz (PAP)




















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!