Dziennik.plSport

Poniedziałek, 21 maja 2012

Imieniny: Kryspina, Wiktora, Jana

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. 38°C

Igrzyska przyjazne gejom

2010-02-16 | Ostatnia aktualizacja: 21:39 | Komentarze: 0 | skomentuj

Vancouver 2010 dzielnie walczy o miano najbardziej poprawnych politycznie igrzysk w historii. Haseł jest wiele: "gay-friendly", "aboriginal-friendly", "atheist-friendly", "multicultural-friendly”. Każde jest równie ważne dla organizatorów, którzy robią co mogą, aby żadna mniejszość nie poczuła się dyskryminowana.

Pogoda

POLSKA

Poniedziałek 2012-05-21

temp. min 6°C max. 30°C
opady: śladowe opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Departament Dziedzictwa Kanadyjskiego i Statusu Kobiet wyłożył z własnego budżetu 20 mln dol. na ceremonię otwarcia igrzysk. I urzędnicy dali organizatorom (VANOC) jasno do zrozumienia, kto ma w niej uczestniczyć. Narodową flagę niosło sześcioro oficerów Kanadyjskiej Królewskiej Policji Konnej – wśród nich kobieta, biały mężczyzna, czarnoskóry oraz gej. W dalszej części ceremonii skupiono się na mniejszościach narodowych – byli szamani oraz indiańscy wojownicy w swoich kanu pokazujący, że Vancouver to nie tylko biali, czarni i żółci, ale też czerwonoskórzy. „To było tak poprawne polityczne, jak tylko się dało” – napisze potem dziennikarz Vancouver Sun.

Jednak już podczas prezentacji olimpijczyków doszło do małego zgrzytu (świadczącego zresztą o poprawności Kanadyjczyków). Podobno czarnoskóra gubernator generalna Kanady Michaelle Jean wyraziła zdziwienie, że niemal wszyscy kanadyjscy sportowcy są biali. Delikatnie jej wytłumaczono, że czarnoskórzy – generalnie – mniej garną się do sportów zimowych. Skrytykowano również fakt, że podczas ceremonii za rzadko obecny był język francuski – jeden z dwóch języków urzędowych w Kanadzie. – Powinno być więcej francuskiego. Prawie cały koncert był po angielsku, z jedną francuską piosenką – kręcił głową minister dziedzictwa James Moore. I znów delikatnie wytłumaczono, że to nie jest tak, jak na pierwszy rzut oka wyglądało. Niezwykle widowiskowy występ dali akrobaci z Ecole national de cirque z Montrealu, a dwóch dyrektorów ceremonii pochodziło z Quebecu. Poza tym w ceremonii brał udział Garou. Zaproszono również Celine Dion. Tylko nie mogła przyjechać.

Waga oskarżeń oraz gorliwość, z jaką tłumaczyli się z nich organizatorzy, świadczy o dużej wrażliwości działaczy VANOC na kwestie poprawności. Zresztą to widać choćby na ulicach Vancouver. Policjanci oraz służby porządkowe byli szkoleni, aby unikać mówienia w obecności turystów słowa „nie”. Preferowane wyrażenie to „tak, ale…”. Żaden funkcjonariusz nie może śmiać z czyjegoś wyglądu, ani traktować protekcjonalnie kogoś, kto ma na przykład symbole komunizmu na koszulce. A już na pewno nie może nosić widocznych symboli religijnych.

Nikt w wiosce olimpijskiej nie może doświadczyć „strat moralnych”. Powoływano się na przykład pochodzącej z Finlandii obywatelki Włoch, która domagała się zdjęcia krzyża w jednej z włoskich szkół. Oficjalne wioski posług religijnych w Vancouver (Villages Religious Services) owszem są, ale nie mogą się zbytnio rzucać w oczy. Obecne są strefy dla przedstawicieli pięciu największych religii, jednak duchowni, według zaleceń VANOC, nie powinni przebywać w wiosce olimpijskiej, nie mogą również posiadać żadnych „świętych ksiąg”.

Departament Dziedzictwa partycypował również w kosztach sztafety z ogniem olimpijskim (25-milionowy wkład). Łatwo się domyśleć, jakie wydano dyrektywy. Pochodnię mieli nieść Alwyn Morris, reprezentant Mohawków oraz Shirley Firth, powszechnie kojarzona ze społecznością Inuitów. Nie zapomniano też o przyjaciołach z USA (Arnold Schwarzenegger) oraz lobby palaczy marihuany, popularnej w Vancouver używki (Ross Rebagliati).

>>>Czytaj dalej>>>

Daniel Rupiński
Źródło: dziennik.pl
12następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Najczęściej komentowane

«