Na pierwszy ogień 7,5 km techniką klasyczną. Justyna Kowalczyk wystartowała z pierwszego rzędu. Obok niej ruszyło 67 zawodniczek. Obok Polki bieg rozpoczęły jej największe rywalki, m.in. Charlotte Kalla i Marit Bjoergen. Na pierwszym pomiarze czasu po 1,3 km Polka była pierwsza, ale różnice między zawodniczkami są niewielkie, bo panie biegną zwartą grupą.

Pod koniec pierwszego okrążenie dystans między zawodniczkami zaczął się zwiększać. Na prowadzenie wysunęła się Norweżka Bjoergen, za nią biegła Finka Aino-Kaisa Saarinen. W międzyczasie przewróciła się jedna z faworytek Charlotte Kalla.

Kowalczyk cały czas trzymała się prowadzącej rywalki. Gdy tylko zbliżała się do podbiegu, zaczynała atak. W końcu role odwróciły się - Polka objęła prowadzenie, za nią biegła Bjoergen.

Potem do walki włączyła się Szwedka Anna Haag, która wyprzedziła Polkę. Zaatakowała także Bjoergen, która próbowała odskoczyć jeszcze przed zmianą nart.

A manewr ten najlepiej wyszedł Saarinen, która pierwsza wyjechała z boksu, tuż za nią podążała Kowalczyk. Teraz zawodniczki będą biegły techniką dowolną.

Polka zdecydowała się na nietypowy dla siebie atak - nietypowy, bo na zjeździe, których pokonywanie nie jest jej najlepszą stroną. Atak udał się i Kowalczyk objęła prowadzenie. Chwilę potem jednak oddała prowadzenie Bjoergen, a sama schowała się na piątym miejscu, cały czas kontrolując rywalki.

Po 9,1 km różnica między pierszą Bjoergen a czwartą wtedy Kowalczyk wyniosła 1,8 sekundy. W tym momencie grupa czterech czołowych biegaczek zdołała już odskoczyć pozostałym zawodniczkom. I to w tej grupie najpewniej rozegra się walka o medale. Poza Polką w czołówce jest Haag, Bjoergen, a także druga z Norweżek Kristin Stoermer Steira.

Kowalczyk wyraźnie gromadzi siły na finisz - Polka trzyma się prowadzących rywalek, ale nie atakuje nawet na podbiegu. Do czołowej czwórki dobiła kolejna Norweżka Therese Johaug.

Zawodniczki zbliżają się do stadionu - tu rozegra się walka o medale. Za biegaczkami już ponad 11 kilometrów.

Na podbiegu Polka zaatakowała - zdołała wyprzedzić Szwedkę Annę Haag. Przed Kowalczyk są dwie "żelazne" Norweżki: Bjoergen i Steira.

Marit Bjoergen, która pokonała Polkę w sprincie, wydaje się niezmordowana. Po ponad 30 minutach biegu zaatakowała i próbowała uciec rywalkom. Ale w pogoń ruszyła Kowalczyk. Wszystko może się rozstrzygnąć na ostatnich metrach.

Bjoergen zdołała odskoczyć na zjeździe. Goniła ją Justyna Kowalczyk. Tymczasem Polka na plecach czuła oddech Steiry i Anny Haag.

Marit Bjoergen świetnie wykorzystała moment i wypracowała taką przewagę, która pozwoliła jej przed metą na rozdawanie uśmiechów i pozdrowień. Daleko za jej plecami rozgrywał się dramat. O srebro i złoto walczyły: Kowalczyk, Steira i Haag. Gdy okazało się, że Szwedka ma zapas sił na finisz, Polce pozostała rywalizacja o brąz. Justyna w ostatniej chwili wypchnęła stopę przed siebie i dzięki temu wskoczyła na podium.