"To była, zreszta nie po raz pierwszy, fantastyczna walka Justyny Kowalczyk. Z niecierpliwością będę czekał do rana gdy zabrzmi Mazurek, bo wiem co czuje Justyna, a i ja dzięki niej znów chcę poczuć to, co przed 38 laty. Sportowcem pozostaje się przecież do końca życia i radości stania na najwyższym stopniu podium nikt nam nigdy nie odbierze" - podkreślił niezwykle wzruszony Wojciech Fortuna, jedyny przed Justyną Kowalczyk mistrz olimpijski w sportach zimowych.

"Z jednej strony byłem pewny, że to złoto Justyny będzie, ale gdy bieg się rozpoczął, pojawiły się wątpliwości - czy da rady. Gdy jednak na te kilkadziesiąt metrów przed metą odepchnęła sie potężnie kilka razy, to już wiedziałem - da się wygrać i ze sobą i z rewelacyjną Marit Bjoergen, potrójną złotą medalistką tych igrzysk" - dodał Fortuna.

Mistrz olimpijski z Sapporo (1972) stwierdził, że od lat czekał na sportowca, który da polskim kibicom kolejne złoto olimpijskie. "Bo powiem szczerze, że to trochę wstyd iż w kraju, w którym sport uprawia tylu wspaniałych młodych ludzi i pracuje wielu świetnych trenerów, na złoto olimpijskie trzeba było czekać aż tyle lat".