Nie będzie zawodów żużlowych w Polsce
Organizacja zawodów Grand Prix w Polsce jest zagrożona. W tym roku kibice speedwaya na pewno zobaczą najlepszych żużlowców w Lesznie, Toruniu i Bydgoszczy. Jednak nie można wykluczyć, że w 2011 roku będą musieli ruszyć w Europę. To dlatego, że jednym ze sponsorów cyklu jest firma bukmacherska Tobet należąca do Nordic Gaming Group.
- Sławomir Drabik wygrał Galę Lodową
- Zmarł żużlowiec Czesław Goszczyński
- Czernicki nowym trenerem Stali Gorzów
- Żużlowcy Falubazu mistrzami Polski
- Kto złupił bukmachera na Kasperczaku?
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-21

temp. min 6°C max. 30°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jak wiadomo, od 1 stycznia weszła w życie restrykcyjna ustawa zakazująca reklamowania hazardu w sieci.
IMG World i BSI Speedway, firmy trzymające pieczę nad GP, mają ważną umowę reklamową z Tobetem, a pieniądze jakie otrzymują z tego tytułu, stanowią poważną pozycję w budżecie. Jednak
polscy organizatorzy nie chcą w tym roku pokazywać banerów z logo bukmachera. - Jeśli nic się nie zmieni, to tej reklamy nie będzie. Gdybyśmy się na nią zdecydowali, moglibyśmy mieć
problem - mówi prezes Unibaksu Toruń Wojciech Stępniewski. - Organizatorzy PŚ w skokach w Zakopanem pokazali bet-at-home, a teraz grozi im kara. My nie zamierzamy płacić dwunastu milionów -
zastrzega i trudno nie przyznać mu racji.
- Pewnie niejedno zebranie poświęcimy na ten temat - dodaje działacz Unii Marek Ślotała.
A my zamówiliśmy ekspertyzę prawną, którą zamierzamy wysłać do BSI - opowiada Leszek Tillinger, działacz z Bydgoszczy. - W każdym razie dziś można zaryzykować stwierdzenie, że jeśli
pokażemy reklamy Tobetu, to narazimy się na gniew państwa. Jeśli tego nie zrobimy, możemy się spodziewać sankcji ze strony Anglików. Będą mieli podstawy, by zerwać umowę lub domagać się
od nas odszkodowania. Przecież sami też stracą. Nawet nie chcę myśleć, jak wysoka mogłaby być kara BSI (kluby boją się, że może przekroczyć 100 tys. dol. - przyp. red.) - dodaje
Tillinger.
Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, IMG i BSI płacą FIM (Międzynarodowa Federacja Motocyklowa) za prawo do organizacji cyklu około miliona dolarów rocznie. To ogromne pieniądze. W tej
sytuacji każdy strategiczny sponsor, taki jak Tobet, jest dla angielskich firm bezcenny. - Z niepokojem obserwujemy sytuację w Polsce - przyznaje Nicola Sands, rzecznik prasowy IMG, ale nie chce
szerzej komentować sprawy. - Oni się boją, bo jak bukmacher nie zostanie pokazany na trzech imprezach z największą publicznością, to wtedy mogą stracić intratny kontrakt - mówi nam
anonimowo działacz mający dobre kontakty w IMG.
>>>Czytaj także: W Lublinie jest mistrzowski budżet
p












































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!