Pomimo błędu nawigacyjnego, dziesięć kilometrów przed metą odcinka, załoga Orlen Team wyprzedziła o dwie minuty lidera imprezy, Francuza Christiana Lavieille. "Przed startem etapu Jacek Czachor powiedział nam, że prawdziwy mężczyzna dopiero dzisiaj ma okazję pokazać na co go stać. Dlatego kiedy na początku próby Jean-Marc zameldował, że się zgubiliśmy i wyprzedziły nas dwa auta, wiedziałem, że musimy postawić wszystko na jedną kartę. Dziesięć kilometrów przed metą doścignęliśmy Francuza Lavieille. Końcówka była pasjonująca, ponieważ nasz główny rywal koniecznie chciał odnieść kolejne etapowe zwycięstwo. To był naprawdę fantastyczny wyścig do ostatnich metrów" - ocenił Krzysztof Hołowczyc.

"Jechaliśmy po wydmach. To niebywałe, że w tak trudnych warunkach udało nam się osiągnąć tak dobry wynik, a przede wszystkim zebrać bagaż niezwykle cennych doświadczeń. Na wydmach czuję się coraz pewniej i wierzę, że start w Rajdzie Faraonów zaprocentuje w najważniejszej dla nas imprezie, czyli Dakarze" - dodał polskie kierowca.

Wyniki czwartego etapu Rajdu Faraonów:
1. Krzysztof Hołowczyc (Polska/Nissan Navara) 3:36.37
2. Christian Lavieille (Francja/Nissan Navara) strata 2.05
3. Patrick Sireyjol (Francja/Bowler Wildcat 200) 18.37

Klasyfikacja generalna po czwartym etapie:
1. Lavieille 10:35.56
2. Hołowczyc strata 59.51
3. Sireyjol 1:10.21