Rosjanie oszukali polskiego boksera
Rosjanie go oszukali. Dawid Kostecki walczył w Moskwie z Nigeryjczykiem Bernardem Donfackiem. Przez osiem rund niemiłosiernie obijał rywala. W siódmej powalił rywala na deski. Sędzia doliczył do sześciu, a potem jak gdyby nigdy nic ogłosił że nie było nokdaunu. Kpiną jest także werdykt. Sędziowie punktowi orzekli, że był remis.
- Dawid Kostecki wrócił na ring i wygrał
- Polski bokser wygrał walkę przez... odwołanie
- Dawid Kostecki zremisował walkę w Moskwie
- Dawid Kostecki: Jestem niewinny
- Bokser wyszedł z aresztu i chce wrócić na ring
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-21

temp. min 6°C max. 30°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Promotor polskiego boksera przecierał oczy ze zdumienia. "Nigdy czegoś takiego nie widziałem, sędzia twierdził, że cios był po gongu " - oburzał się Andrzej Wasilewski w rozmowie z "Super Expressem".
Wszyscy widzieli, że Dawid Kostecki bezdyskusyjnie pokonał Bernarda Donfacka. Eksperci znanego serwisu fightnews.com wyliczyli, że "Cygan" powinien wygrać minimum pięcioma uderzeniami. Ale sędziowie jakimś sposobem uznali, że walka była na remis.













































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!