Piłkarze biją się zamiast trenować
Energia rozpiera naszych ligowych piłkarzy. Widać to zwłaszcza podczas meczów sparingowych, w których goli i pięknych akcji jak na lekarstwo, za to często w ruch idą pięści. Agresji sprzyja fakt, że gracze doskonale wiedzą, iż wybryki w sparingach ujdą im bezkarnie - czytamy w "Fakcie".
- Mistrzostwa Europy 2012 po ukraińsku
- Celtic Boruca pokonał Szachtar Lewandowskiego 2:1
- Piłkarzom Legii brakuje seksu
- Urban zastąpi Beenhakkera
- Kolejny mecz Legii zakończył się awanturą
- Legia przegrała sparing z Realem
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-22

temp. min 6°C max. 31°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Gdyby podobne sceny, jak podczas meczów Wisły Kraków z Interblockiem Lublana czy Legii Waszawa z Szachtarem Donieck, zdarzyły się podczas spotkań ligowych, uczestnikom bójek groziłyby kary dyskwalifikacji. Ale zadymami na sparingach nikt się nie zajmie! Dlatego mecze towarzyskie często kończą się skandalami.
Kilka dni temu napastnik Wisły Grzegorz Kmiecik w jednym ze starć poczęstował swojego rywala z Interblocku Lublana ciosem sierpowym w szczękę. W jego ślady poszli gracze warszawskiej Legii, których mecz z Szachtarem przerodził się w krwawą jatkę. Zajście sprowokował Brazylijczyk Brandao, który głową uderzył twarz obrońcę stołecznego zespołu Inakiego Astiza. Po chwili bili się już prawie wszyscy piłkarze obu drużyn - informuje "Fakt".
"Takie sytuacje podczas meczów czasem się zdarzają. Jeden zacznie, reszta go broni. To reakcja łańcuchowa. Nic dziwnego, że koledzy pobiegli pomóc uderzonemu w twarz Astizowi" - komentuje Jan Urban.
Ciekawe, czy trener Legii będzie tak pobłażliwy dla swoich piłkarzy, gdy rzucą się z pięściami na rywali w meczu o ligowe punkty?
















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!