Boruc idzie na wojnę ze szkockimi arbitrami
Artur Boruc nie schodzi z czołówek brytyjskich gazet. Po tym jak w meczu z Hibernianem dostał żółtą kartkę za okazywanie radości po strzelonym golu, Polak wypowiedział wojnę szkockim arbitrom. "Kiedy ktoś nas pokona, może biegać dookoła stadionu jak podczas narodowego święta. My tak nie możemy" - skarżył się dziennikarzom.
- Zobacz, jak Barcelona strzelała gole Borucowi
- Prawdziwy Celt nigdy nie pójdzie do Rangersów
- Boruc znów narozrabiał! Zobacz wideo!
- Boruc pożegnał się z Ligą Mistrzów
- Boruc czuje się winny przegranej
- Boruc nie chce grać na Euro w pistacjowej bluzie
- Boruc wie, czemu Legia przegrywa
- Podolski chce żeby Bayern kupił Boruca
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-22

temp. min 6°C max. 31°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Boruc stanął w obronie swojego trenera Gordona Strachana, który stwierdził, że szkoccy sędziowie inaczej traktują jego piłkarzy. "Podczas gdy Massimo Donati schodził z placu gry, pożegnał się z kibicami i jakoś nic się nie stało. Dlaczego z Arturem było inaczej? Proszę mi to wytłumaczyć" - irytował się po meczu trener "The Bhoys".
Za swoje wypowiedzi trener "Celtów" został przez szkocką federację upomniany - pisze portal wp.pl Jednak Boruc stanął w obronie swojego szkoleniowca i o pracy arbitrów wypowiedział się w podobnym tonie. "Zgadzam się z trenerem Celtic, w tym kraju obowiązują inne zasady" - wypalił polski bramkarz. "Tych sytuacji było zbyt wiele, aby nazwać to zbiegiem okoliczności. Ludzie z naszego klubu są traktowani inaczej" - dodał.
















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!