Olimpijskiego znicza pilnują chińscy tajniacy
Panowie w niebieskich dresach, towarzyszący olimpijskiemu zniczowi w sztafecie przez świat, to funkcjonariusze elitarnych oddziałów chińskiej policji. Te same jednostki krwawo tłumiły zamieszki w Tybecie - oburza się brytyjska prasa.
- Dalajlama: To dobrze, że olimpiada będzie w Chinach
- Przewodniczący MKOl swoje, a kraje swoje...
- Bolton: Ostatnia szansa Busha na bojkot olimpiady
- Tysiące Amerykanów przeciw olimpiadzie
- Chiny wpuściły dyplomatów do Tybetu
- Cały rząd nie pojedzie na olimpiadę
- Francuzi zgasili ogień olimpijski
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
30 "ochotników", którzy pilnowali znicza w Londynie czy Paryżu, to żadni wolontariusze - ujawnia "Daily Telegraph". To ludzie z elitarnej jednostki chińskiej Ludowej Uzbrojonej Policji, która jeszcze niedawno krwawo tłumiła protesty Tybetańczyków.
Według brytyjskiej prasy, są oni doskonale wyszkoleni we wszystkich sztukach walk i ostro traktują wszystkich antychińskich demonstrantów.
Władze chińskie wybrały do jednostki "Strażnicy Świętego Ognia" 30 najlepszych funkcjonariuszy. Musieli się nauczyć nie tylko języków obcych, ale także podstaw fizyki, by zrobić wszystko, aby pochodnia nie zgasła.
Działacze praw człowieka już atakują rządy w Paryżu i Londynie, pytając, kto wpuścił do krajów Zachodu policjantów tłumiących tybetańskie demonstracje i pozwolił im pilnować znicza olimpijskiego.




















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!