Posłowie połączonych sił sejmowej komisji sportu oraz kultury i środków masowego przekazu - zarówno z koalicji, jak i opozycji - chcą ostatecznie wyjaśnić, jak to się stało, że kibice w Polsce nie będą mogli oglądać mistrzostw Euro 2008 w telewizji publicznej, a jedynie w Polsacie. W dodatku większość meczów ma być dostępna tylko w płatnej platformie cyfrowej.

Parlamentarzyści nie ukrywają, że to skandal. "Chcemy się dowiedzieć ze szczegółami, jak przebiegały negocjacje pomiędzy Polsatem a TVP. Jak przebiegał ten cały proces i przede wszystkim, czy jest szansa na to, by mecze oglądać także w Telewizji Polskiej" - tłumaczy dziennikowi.pl szefowa komisji sportu, Elżbieta Jakubiak.

Irytację byłej minister sportu wywołał przy okazji prezes PZPN, Michał Listkiewicz, który na pismo z zapytaniem, jak wyglądały negocjacje, odpowiedział, że nie ma o tym najmniejszego pojęcia, bo to leży wyłącznie w gestii UEFA.

Poseł Jakub Rutnicki z Platformy Obywatelskiej, pomysłodawca zaproszenia do Sejmu szefów TVP, Polsatu, PZPN i spółki dysponującej prawami do transmisji, nie ukrywa, że jego zdaniem sprawa może mieć tzw. drugie dno. Być może chodzi o podbicie maksymalnie ceny, by TVP - pod presją kibiców - w ostatniej chwili kupiła prawa do transmisji za horrendalne pieniądze.

"Jak to jest możliwe, że początkowo cena za transmisje wszystkich 46 meczów Euro 2008 kosztowała 12 milionów euro, a potem już za wybrane tylko mecze grupowe, ćwierćfinały, półfinały i finał trzeba było wyłożyć około 16 milionów. Przecież tego na żaden chłopski rozum nie da się wyjaśnić" - grzmi poseł Rutnicki.

Jego zdaniem, Polacy muszą mieć możliwość obejrzenia Euro 2008 w otwartym kanale, bez potrzeby kupowania dekoderów. Poseł atakuje więc kierownictwo telewizji publicznej.

"Ciągle jesteśmy zwodzeni przez TVP sprzecznymi deklaracjami. Tak samo było przed mistrzostwami świata w Korei. Tak naprawdę ciągle nie wiemy, co i gdzie będzie można obejrzeć, a miliony Polaków zastanawiają się teraz, czy ruszyć do sklepu i kupować dekodery Polsatu. Powstaje pytanie, czy w telewizji publicznej pracują sami dyletanci, czy też może mieć to drugie dno. Trzeba sprawdzić, czy nie dochodzi do jakiejś zmowy, jakichś nadużyć" - powiedział Rutnicki.

Dlatego jutrzejszym wyjaśnieniom prezesów obu telewizji przysłuchiwać ma się Julia Pitera, minister w rządzie Donalda Tuska odpowiedzialna za walkę z korupcją.

"Zrobimy wszystko, żeby mecze były trasmitowane w otwartym kanale telewizyjnym" - zapewnia poseł Rutnicki.