Kiedy przed rokiem Dudek zamieniał Liverpool na madrycki Real, liczył, że przy odrobinie szczęścia uda mu się wygryźć ze składu Ikera Casillasa. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna. Trener "Królewskich" Bernd Schuster zdecydowanie postawił na Hiszpana, a naszemu rodakowi pozostało przyglądanie się poczynaniom kolegów z ławki rezerwowych.

Bycie rezerwowym, nawet w jednym z największych klubów świata, zbrzydło jednak Dudkowi, który do dziś nie doczekał się debiutu w Primer Division. Stąd pomysł, by w przerwie letniej poszukać szczęścia gdzie indziej. "Mógłbym zostać w Madrycie i znowu oglądać sukcesy z boku, ale stęskniłem się za staniem między słupkami. Kahn, który kończy karierę, ma 39 lat, więc ja w porównaniu z nim jestem jeszcze młodzieniaszkiem" - mówi dziennikarzom "Gazety" Polak.

Polski bramkarz ma wprawdzie w kontrakcie wpisaną astronomiczną kwotę odstępnego, wynoszącą ponoć aż 17 mln. euro, ale - jak sam podkreśla - zmiana barw klubowych nie będzie problemem. "Jeżeli będzie konkretna oferta, odejdę za dużo mniejsza kwotę. Real nie będzie stawiał przeszkód. Mógłbym wrócić do Anglii lub podpisać kontrakt w Turcji. Na pewno propozycji nie zabraknie" - zapewnia Dudek.