Po rezygnacji Macieja Matuszyńskiego bardzo realne stało się zatrudnienie trenera z Holandii, więc trener Beenhakker pomógł nawiązać kontrakt z szefem tamtejszej federacji hokejowej.

"Jest nam niezwykle miło, że pan Beenhakker w takich okolicznościach zaoferował swoją pomoc" - nie ukrywa zaskoczenia prezes TZHT Andrzej Grzelak.

Holenderskiemu trenerowi sprawę selekcjonera naszych laskarzy podsunął Jan de Zeeuw, człowiek, który sprowadził Beenhakkera do Polski. "Leo zajął się już tym tematem" - zapewnia w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" de Zeeuw.

Jego zdaniem pieniądze konieczne do zatrudnienia nowego selekcjonera nie są żadnym problemem. "Beenkakker też nie był tani i jakoś doszliśmy do porozumienia. Są w Polsce różne firmy i instytucje z Holandii, gdzie hokej na trawie jest jednym z narodowych sportów" - wyjaśnia menedżer. Prezes PZHT mówi, że zatrudnienie nowego szkoleniowca to koszt co najmniej 5 tys. euro miesięcznie.