Wichniarek ratuje Arminię
Polski napastnik w sobotniej kolejce wywalczył najpierw rzut karny, a potem zdobył bramkę w meczu z Borussią Dortmund. Po remisie 2:2 Arminia jest bardzo bliska utrzymania w ekstraklasie - - pisze "Fakt". Przed ostatnią kolejką ma 2 punkty przewagi nad 1.FC Nürnberg.
- Wichaniarek: Beenhakker słucha idiotów
- Beenhakker: Tym panom już dziękuję
- Wichniarek szydzi z Beenhakkera
- Błaszczykowski zdegraduje Wichniarka
- Zobacz pięknego gola Wichniarka
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-22

temp. min 6°C max. 31°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Ten gol był nie tylko bardzo ważny dla całego klubu. Jest to przy okazji moje pozdrowienie dla sztabu reprezentacji" - mówi "Król Artur", który nie znalazł się w kadrze na zgrupowanie w Niemczech i tym samym stracił już praktycznie szanse na wyjazd na Euro 2008.
Arminia w sobotę mogła sobie zapewnić utrzymanie, ale na siedem minut przed końcem straciła kuriozalnego gola. Z rzutu wolnego strzelał Alexander Frei. Piłka odbiła się od słupka, trafiła bramkarza Arminii Rowena Fernadeza w twarz i wpadła do siatki.
"Widziałem już wiele dziwnych goli. Szkoda tylko, że ten przytrafił się akurat nam, przez co w dalszym ciągu musimy walczyć o utrzymanie w 1. Bundeslidze" - komentował Wichniarek.
Polak ma też trochę pretensji do Jakuba Błaszczykowskiego i jego Borussii - czytamy w "Fakcie". "Dwa tygodnie temu grali z Norymbergą jak fajtłapy, a przeciwko nam z jakichś dziwnych powodów się zmobilizowali" - mówi "Wichniar".
W ostatniej kolejce Arminia gra ze Stuttgartem, natomiast Norymberga z Schalke.
"Myślę już tylko o tym meczu. O reprezentacji zapomniałem. Jak mnie nie chcą, to nic na to nie poradzę. Widocznie 10 goli strzelonych w Bundeslidze to za mało, żeby grać w drużynie narodowej" - kończy "Król Artur".

















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!