Snookerzyście pomagają magiczne buty
Co jest najważniejsze dla snookerzysty? Dobry kij, spokój, szczęście, precyzja? Okazuje się, że nie. Irlandczyk Ken Doherty przeżywa drugą młodość dzięki... butom. "Czuję się jak Fred Astaire i Ginger Roberts tańcząc przy stole" - cieszy się 38-latek.
- Kubica: Ronnie O'Sullivan to mój idol
- Bóg snookera ustawiał wyniki?
- Pierwsza kobieta w poprowadzi finał turnieju snookerowego
- Sportowcy potrafią zarobić fortunę w kilka minut
- Snooker może pokonać Małysza i Kubicę
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-22

temp. min 6°C max. 31°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Ken Doherty gra w londyńskim turnieju Saga po raz szesnasty. Ale dopiero teraz ma szansę na zwycięstwo. Wszystko dzięki nowym dwukolorowym butom rozmiar 7. "Musiałem coś zmienić. Mam nową koszulę, ale to było za mało. Dzięki butom wszystko jest teraz na dobrej drodze" - opowiada angielskiej bulwarówce "The Sun".
Eleganckie obuwie dostał od swojej żony. Wydała na nie 250 funtów. Inwestycja zwróciła się bardzo szybko. Za awans do co najmniej do półfinału Doherty ma obiecane 34 tysiące funtów. "Sarah kupiła mi je na urodziny. Pasują idealnie i co najważniejsze, przynoszą szczęście" - mówi Ken Doherty.

















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!