Listkiewicz przeprosiny czytał ze ściągi
Prezes PZPN Michał Listkiewicz ma kłopoty z pamięcią. Szczególnie jeśli chodzi o pamiętanie o tak nieistotnych sprawach, jak... przeprosiny dla kibiców za to, że przez lata chodzili na mecze, których wynik ustalony był przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Od czego jest jednak ściągawka! - drwi "Fakt".
- PZPN mamy wszędzie
- Leo nie chce zmian
- Czuję niesmak, gdy słyszę Listkiewicza
- Beenhakker broni Listkiewicza
- Minister sportu wybierze prokuratora piłkarskiego?
- Listkiewicz nie odejdzie z PZPN
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Szef PZPN przed niedzielnym zjazdem antykorupcyjnym strzegł jak oka w głowie pewnej na pozór nic nieznaczącej kartki papieru. Ale gdyby nie ten świstek, "Listek"mógłby zapomnieć o tym, że kibicom w Polsce należą się przeprosiny za to, że związek pod jego kierownictwem dopuścił do korupcji na wielką skalę.
Na ściągawce oprócz powitania czy tez, które miały udowodnić wszystkim, że nieprawdą jest, iż związek nie walczył z korupcją - znalazło się także przypomnienie o potrzebie skruchy wobec fanów futbolu w naszym kraju.
W drugim punkcie scenariusza swojego wystąpienia Listkiewicz napisał: słowo "przepraszamy". Na mównicy podczas zjazdu czuł się tak pewnie, bo miał przygotowaną ściągę. Wystarczył jeden rzut oka na karteczkę i już z jego ust padły magiczne przeprosiny w stosunku do kibiców.
Jak to dobrze panie prezesie, że czasem można skorzystać ze ściągawki...

























































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!