Dziennik.plSport

Środa, 15 lutego 2012

Imieniny: Faustyna, Jowity, Georginy

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. -2°C

Beenhakker broni Listkiewicza

2008-04-16 | Ostatnia aktualizacja: 16:46 | Komentarze: 0 | skomentuj

"Wypełnię kontrakt, ale moja przyszłość jest niepewna. Zależy od tego, co będzie się działo po wyborach w PZPN" - powiedział trener Leo Beenhakker. I dodał, że bardzo dobrze współpracuje mu się z Michałem Listkiewiczem. To bardzo mocne wsparcie dla prezesa PZPN, obarczanego odpowiedzialnością za korupcję w polskiej piłce nożnej.

Pogoda

POLSKA

Środa 2012-02-15

temp. min -14°C max. 3°C
opady: umiarkowane opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Beenhakker zapowiedział, że pierwszy i ostatni raz zabiera głos w sprawie korupcji w polskiej piłce. I chwalił współpracę z dotychczasowym zarządem PZPN.

Bardzo ciepło mówił o samym Listkiewiczu. "Zatrudnił mnie, dał mi wolną rękę. Dowiedliśmy, że wpółpraca się doskonale układała. To że jesteśmy w tym miejscu, to zasługa jego i sekretarza generalnego PZPN Zdzisława Kręciny" - chwalił Beenhakker.

Ale nie znaczy to, że Holender bagatelizuje sprawę korupcji. Zapewniał, że zrobi wszystko, by kibice byli pewni, że nawet jeśli wyniki podczas Euro 2008 nie będą zgodne z oczekiwaniami, to będą one efektem gry na boisku, a nie układu poza nim.

Leo Beenhakker martwił się o przyszłość polskiej piłki. Według niego, może być zmarnowany zastrzyk energii, jaki dostali piłkarze i kibice dzięki awansowi na Euro.

Trener mówił, że najbardziej martwi się o to, iż korupcja najgorzej wpływa na młodych zawodników. Bo widzą zły przykład, a to nie ułatwia pracy.

Jedno jest pewne. Leo Beenhakker zapowiedział, że wypełni swój kontrakt i zostanie w Polsce jeszcze dwa lata. Co się będzie działo potem - nie wiadomo.

Źródło: Dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl

Najczęściej komentowane