Czym jest dla pana ten turniej?

Marcin Lijewski: To będzie wojna. Wszyscy przyjechali do Wrocławia z jednym nastawieniem: wygrać. Dużo meczów już w życiu rozegrałem, na różnych szczeblach. Ale dopiero w tym tygodniu zdałem sobie sprawę, po co to wszystko robiłem. Właśnie dlatego, żeby znaleźć się w tym miejscu i w tej sytuacji. To będzie najważniejszy turniej w moim dotychczasowym życiu. Nasz zespół pracuje z Bogdanem już czwarty rok. Cały czas mając na uwadze olimpiadę w Pekinie. Teraz nadeszła pora, żeby postawić kropkę nad i.

Szwecja, Islandia, Argentyna. Pasuje panu taka kolejność meczów?

Lepiej byłoby zacząć z Argentyną, żeby łagodniej wejść w turniej, ale nie ma co narzekać. Przecież już wygrywając dwa pierwsze mecze, jesteśmy na olimpiadzie.

Szwecja będzie najtrudniejszym rywalem?

Szwedzi to wielka drużyna, nie ma co ukrywać. Ale dla nas jest to po prostu jeden z trzech przeciwników, których musimy pokonać. Wiemy o nich dużo, właściwie prawie wszystko. Mają bardzo dobrą obronę, zacieśniają środek i będzie nam bardzo trudno grać z obrotowym, mają też świetnych bramkarzy. Ale my także posiadamy atuty, które wykorzystamy. Wprawdzie ostatnio bilans gier ze Szwedami mamy korzystny, ale tym bym się nie sugerował, bo statystyki bywają złudne.

Czuje się pan dobrze przygotowany do tego turnieju?

Czuję się pewnie i to jest najważniejsze. Muszę po prostu dobrze zagrać i naprawdę nie ma znaczenia, ile zdobędę bramek. Mogę nawet nie trafić ani razu w trzech meczach, byleby wszystkie wygrać.

Widać, że ma pan spory zarost. Czyżby jakiś przesąd?

Nigdy nie golę się przed meczami. Ale mam nadzieję, że w sobotę wieczorem będę już ogolony. To by znaczyło, że jesteśmy na igrzyskach.

Jak spędzacie ostatnie dni przed piątkowym wieczorem?

Większość czasu zabierają nam treningi i różne zajęcia wewnątrz drużyny. Ale znajdujemy też czas na wyjście do kina czy rozmowę z rodziną.

Jak się pan czuje w Hali Stulecia?

Jak ją zobaczyłem pierwszy raz z zewnątrz, to zrobiła na mnie niesamowite wrażenie. W środku też jest niezwykła, już się nie mogę doczekać, kiedy ją zobaczę wypełnioną kibicami, krzyczącymi "Polska, Polska"!

Czy piątkowy mecz ze Szwecją będzie na śmierć i źycie?

Każdy z tych trzech meczów będzie na śmierć i życie.