Igrzyska genetycznie modyfikowane
Chiny skutecznie tłumią demonstracje, walczą ze smogiem, demokracją i internetem. I zapewne każdą z toczących się bitew wygrają. Z wyjątkiem jednej - przeciw nowej generacji niewykrywalnego dopingu. "To będą pierwsze genetycznie modyfikowane igrzyska" - przekonuje dr Andy Miah, bioetyk z Instytutu Etyki i Nowych Technologii w USA. Jego zdaniem, porażka w wojnie z "super DNA" zakończy epokę sportowej rywalizacji.
- Chińczycy zdyskwalifikowali ośmiu sportowców
- Epoka dopingu genetycznego
- Igrzyska politycznego realizmu
- Kto naprawdę rządzi Chinami?
- Igrzyska w epoce technodopingu
- Lekkoatleta dopingowicz z miminum olimpijskim
- Lekkoatleta dopingowicz nie pojedzie do Pekinu
- Włoski szermierz: To kolega podał mi doping
- Włoski szermierz: Wrobiono mnie w doping
- Intelektualiści: Ta olimpiada to skandal
- Tego nie możesz przegapić na olimpiadzie!
- Kolarka złapana na dopingu
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-22

temp. min 6°C max. 31°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Czołowi brytyjscy naukowcy biją na alarm - igrzyska w Pekinie zostaną skażone przez sportowców wykorzystujących doping genowy, najnowsze i najbardziej niebezpieczne zagrożenie dla czystej sportowej rywalizacji.
Już w 2003 roku Światowa Agencja Antydopingowa (WADA) dodała nowy sposób sztucznego zwiększania wydolności sportowców do listy zakazanych metod i substancji dopingowych. W uproszczeniu, chodzi o wstrzykiwanie do mięśni i komórek kostnych odpowiedniego fragmentu DNA, który ma następnie zostać wbudowany w materiał genetyczny człowieka.
"Już na igrzyskach w Atenach w 2004 ludzie o tym mówili. W tym roku w Pekinie sprawa jest zupełnie poważna - będą to pierwsze genetycznie modyfikowane igrzyska. Wielu naukowców twierdzi, że wciąż nie jest to możliwe, ale ja nie jestem tego taki pewien. Musimy przyjąć do wiadomości, że to już się dzieje. To już jest wykonalne" - tłumaczy dr Andy Miah.
Jego zdaniem, żadna technologia nie zmieni igrzysk olimpijskich tak, jak doping genowy. "Jest praktycznie niewykrywalny i najprawdopodobniej nigdy nie będzie" - zauważa dr Miah. I dodaje, że Pekin będzie dopiero początkiem. W pełni rozwiniętą, nową technologię będą wykorzystywać sportowcy na igrzyskach w Londynie w 2012 roku.
Super-sportowiec za 50 tysięcy
Wypowiedź doktora Miaha pojawia się dosłownie tygodnie po tym, jak dziennikarze niemieckiej telewzji ARD pokazali lekarza w Chinach, który proponował przeprowadzenie takiej genowej "kuracji" za równowartość 50 tysięcy złotych.
Lekarz wpadł po tym, jak niemiecki dziennikarz podając się za trenera amerykańskiego pływaka, zażyczył sobie poprawy wydolności jego płuc. "Nie mamy doświadczenia ze sportowcami, ale zabieg jest bezpieczny, możemu panu pomóc" - tłumaczył specjalista, dodając, że terapia miałaby trwać dwa tygodnie.
"Polecam cztery dożylne zastrzyki... 40 milionów komórek pierwotnych albo nawet dwa razy tyle - im więcej tym lepiej. Wykorzystujemy też hormony wzrostu, ale z tym musi pan uważać - są na liście dopingowej" - zachęcał lekarz.

















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!