Polscy szermierze chcą zmian
Nasi szermierze poprzez media złożyli apel do władz Polskiego Związku Szermierczego. Domagają się zmian, których początkiem ma być nowa osoba na stanowisku prezesa związku. Zgodni co do tego są niemal wszyscy reprezentanci - ze srebrnymi medalistami w szpadzie na czele. Zdaniem zawodników grudniowe Walne Zgromadzenie związku musi wybrać nowe, odmłodzone kierownictwo, które zadba o wszystkie potrzeby reprezentacji.
- "Dramatem polskiej szermierki jest alkoholizm"
- Polscy szpadziści ze srebrem
- Polski szpadzista zabity na treningu
- To oni zdobyli dla nas medal
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -14°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Lider szpadzistów Tomasz Motyka zasugerował w rozmowie z dziennikarzami, że prezes związku Adam Lisewski powinien rozważyć rezygnację z ubiegania się o ponowny wybór na stanowisko szefa zarządu. Funkcję tę sprawuje od 1980 roku (z czteroletnią przerwą w latach 1988-1992).
Jako uchybienia obecnej władzy szermierze wskazują, między innymi, brak, mimo zdobywanych medali, głównego sponsora związku, niedostateczne zaangażowanie w przygotowania oraz przestarzałe metody treningowe na zgrupowaniach reprezentacji.
Jak podkreślili wszyscy szpadziści - ich medal to wynik pracy z trenerami klubowymi. "To sukces nie przy pomocy związku, a raczej mimo jej braku" - powiedział Motyka.
"Zastanawiamy się czemu związek, mimo doskonałych wyników, nie ma sponsora. Przecież szermierka to jeden z czołowych sportów w Polsce. Oczywiście pracują w związku osoby, które dobrze wypełniają obowiązki - jak księgowa, do nich nie mamy pretensji. Chodzi nam o profesjonalne zarządzanie oraz dostosowany do współczesnych wymagań system szkolenia" - dodał Motyka.
Przykład "fatalnej organizacji" podaje Radosław Zawrotniak. Po swoje przegranej walce indywidualnej prosiłem prezesa Lisewskiego o złożenie protestu. Czułem się skrzywdzony przez sędziego. Powiedział mi, że muszę go sam napisać i wtedy on ewentualnie go podpisze. Nie wiem, czy nie chciał, nie umiał, czy bał się napisać protest" - komentuje srebrny medalista w szpadzie.
Zawodnicy wyrazili jednocześnie oburzenie na słowa prezesa Lisewskiego, który negatywnie odniósł się do słów Gruchały i powiedział, że nie ma nic przeciwko zakończeniu kariery przez dwukrotną medalistkę olimpijską.


















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!