"Występ w igrzyskach to ani sukces, ani klęska"
"Najbardziej zawiodły mnie dwie dyscypliny i jeden facet. Pływanie. To nie do wyobrażenia - wracają bez jednego krążka. Żeglarstwo. Chociaż ci chłopcy w Starze wygrali wyścig medalowy, to było już za późno. Marcin Dołęga. Przepraszam, że mówię o jednej osobie indywidualnie, ale nie może być tak, że trener sobie, zawodnik sobie. Dołęga na własne życzenie wraca bez medalu. Podobno chciał sobie pobić jakiś rekord świata" - mówi DZIENNIKOWI Prezes PKOl, Piotr Nurowski.
- Najtańszy był krążek Leszka Blanika
- Działacz, który przyniósł nam wstyd, zrezygnował
- Prokuratura zbada śmierć szpadzisty
- Polski szpadzista zabity na treningu
- Majewski pokonał amerykańską koalicję
- Kajakarki uratowały stołek Nurowskiemu
- I już po Igrzyskach Olimpijskich
- Niemiecki medalista: W Polsce chce się rzygać
- Nasi olimpijczycy dostali nagrody
- Niestety. Szpadziści przegrali w półfinale
- Trzy dni do blamażu
- Mistrzyni olimpijska ofiarą molestowania
- Piękny rekord żeglarskiej jednostki
- Polski sztangista już po operacji
- Polscy szpadziści w półfinale MŚ!
- A miało być tak pięknie...
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Kto jeszcze zawiódł?
Uczucie niedosytu zostawiła szermierka. Fajnie, że szpadziści zdobyli srebrny medal, ale co z florecistkami, szablistkami? To samo w kajakach. Podobno kajakarki mnie uratowały, bo dały nam ten
dziesiąty medal, a obiecywałem, że nie będzie gorzej niż w Atenach. Osiem finałów kajakarzy cieszy, dorobek medalowy mniej.
Działacze też nie poprawili wizerunku polskiego sportu. Choć niektórzy byli zmęczeni pracą...
Mówi pan o prezesie Jerzym Sudole? To najmniej istotne. Podmiotem i bohaterem jest zawodnik. Reszta to tylko otoczka.
Nie bagatelizuje pan problemu?
Niektórzy trenerzy i działacze nie dostosowali się do atmosfery i postawy sportowców. Chcę publicznie przeprosić polskich kibiców. Jest mi wstyd. Jeśli PZLA nie da sobie rady, to my się z
ministrem w to włączymy i gwarantuję, że sprawa nie zostanie zamieciona pod dywan.
Rysuje się straszny obraz...
Niekoniecznie, były pozytywne akcenty, nawet więcej niż negatywnych. To przede wszystkim postawa trójki młodych ludzi: kolarki górskiej Oli Dawidowicz, płotkarza Artura Nogi i młociarki Anity
Włodarczyk. To nasze nadzieje na Londyn. Szkoda tylko, że jest ich tak mało. Zaskoczyli mnie dwaj mocni w lekkoatletyce - Tomek Majewski i Piotrek Małachowski. Styl, w jakim wygrali, budzi
największy podziw. Największą niespodzianką był bał natomiast sukces czwórki bez sternika wagi lekkiej.
Jak więc ocenia pan występ naszej reprezentacji?
W Pekinie jest lepiej niż w Atenach. Z moich ust nie padło słowo sukces, ale ten występ nie jest klęską. Uważam, że były to igrzyska udane, skoro w Atenach były 42 finały, a tu 61 z
Polakami, z udziałem 122 zawodników. Z polskim sportem olimpijskim nie jest tak, jak było przez pierwsze sześć dni w Pekinie i nie jest również tak, jak było pewnej pięknej niedzieli.
Reprezentacja na Londyn w 2012 r. będzie mniej liczna?
Niektóre kryteria musimy zaostrzyć. Umówiliśmy się z ministrem Drzewieckim, że nowy sztab będzie arbitralnie decydował o minimach. Pieniądze będzie rozdzielał sztab olimpijski, a nie
ministerstwo.
























































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!