Tak się relaksuje mistrzyni
Monika Pyrek świętowała zdobycie brązowego medalu halowych mistrzostw świata w skoku o tyczce, zwiedzając Walencję. Podczas spaceru odwiedziła restaurację, by spróbować miejscowego przysmaku - paelli. Pyrek pięć lat czekała na medal halowych mistrzostw świata. Do Walencji poleciała, by stanąć na podium, i cel osiągnęła. Mogła więc z czystym sumieniem pozwiedzać miasto.
- Monika Pyrek skoczyła na medal
- Teraz brąz, w Pekinie złoto
- Monika Pyrek: Proszę tyczkę o pomoc
- Sędzia skrzywdził naszą tyczkarkę
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -14°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Zaczęła od spróbowania miejscowej kuchni - informuje "Fakt". Paella pochodzi z Walencji. I choć każdy hiszpański region szczyci się swoją odmianą tego dania z ryżu, to najlepsza jest paella valenciana. Dlatego Monika nie mogła odmówić sobie spróbowania tego smakołyku z owocami morza.
Pogoda w Walencji jest piękna. Drzewa pomarańczowe uginają się od owoców. Wystarczyło tylko sięgnąć ręką, by spróbować świeżej pomarańczy. Humor nasza mistrzyni miała więc znakomity. Pozowała nawet przed plakatem zapowiadającym korridę.
Pyrek jest w bojowym nastroju i zapowiada walkę o olimpijski medal w Pekinie. "Jeśli ustabilizuję swoje skoki na poziomie 4,80, będzie dobrze. Stać mnie na to, bo zamierzam używać dłuższej i twardszej tyczki" - twierdzi Pyrek.
Po udanym starcie w Hiszpanii z pewnością łatwiej jej będzie walczyć o podium w Pekinie.



















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!