Na Kuszczaka wołali PIG
Gdy był dzieckiem całą ścianę miał oblepioną plakatami piłkarzy Czerwonych Diabłów, a w szczególności swojego idola Petera Schmeichela. "Taką miałem w pokoju tapetę. Od zawsze kochałem ten klub, ale nawet nie śniłem, by kiedyś w nim zagrać. Aż tak daleko moje marzenia nie sięgały" - uśmiecha się.
- Dni Kuszczaka w Manchesterze policzone
- Kuszczak zostaje w składzie Manchesteru
- Beenhakker powołał kadrę na mecz z USA
- Ferguson stawia na Fostera
- 90 minut i czyste konto Kuszczaka!
- Kuszczak będzie miał o jednego rywala mniej
- Trener Manchesteru wściekł się na Kuszczaka
- Przekreślił się tym faulem?
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-23

temp. min 8°C max. 31°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Pamiętam ten dzień doskonale. Chwilę przed wejściem serce zabiło mi mocniej. Wreszcie przekroczyłem próg szatni, przedstawiłem się i podałem każdemu rękę. Możecie się domyślić, jak wielkie to było dla mnie przeżycie. Największe światowe gwiazdy, a wśród nich ja, będący częścią tak wspaniałego zespołu. To był najważniejszy moment w moim dotychczasowym życiu" - tak Tomasz Kuszczak wspomina w "Przeglądzie Sportowym" swoje pierwsze chwile na Old Trafford.
Kuszczak może poczuć się jak w pięknym śnie. Przebywa na co dzień w jednym z najsłynniejszych klubów świata, szkoli się pod okiem jednego z najwybitniejszych trenerów sir Alexa Fergusona i gra ze słynnym Cristiano Ronaldo. "Chcę tu bronić regularnie i to tak długo, jak Peter Schmeichel. Ja kocham wygrywać, kocham być na szczycie i chcę z tym klubem wygrywać największe trofea" - mówi.
Jeśli tak się stanie, być może Polak doczeka się piosenki o sobie, chociaż jak sam twierdzi, na piosenkę trzeba sobie zasłuzyć, a w Manchesterze są piłkarze, którzy grają znacznie dłużej od niego, a kibice o nich nie śpiewają.
"Poza tym w moim przypadku mieliby pewnie problemy z wymówieniem nazwiska. Gdy grałem w West Bromwich, poradzili sobie z tym problemem, nadając mi ksywkę... Pig [czyli świnia - przyp.red.]. Dlaczego? Bo byłem Pole In Goal - Polakiem w bramce. Czyli w skrócie PIG - wspomina golkiper.
Więcej w "Przeglądzie Sportowym".












































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!