Polscy olimpijczycy mogą być solidarni z Tybetem
Nasi olimpijczycy, którzy będą chcieli zamanifestować na igrzyskach swoją solidarność z Tybetem, nie muszą się obawiać. Szef Polskiego Komitetu Olimpijskiego zapewnia, że będzie ich bronił jak lew, nawet wtedy, gdy organizatorzy olimpiady wykluczą ich z imprezy. "Wrócą do Polski może bez medalu, ale z poczuciem, że zachowali się przyzwoicie" - zapewnia Piotr Nurowski.
- Protesty nad zniczem olimpijskim
- Znicz olimpijski nie będzie płonął spokojnie
- Otylia Jędrzejczak może nie pojechać do Pekinu
- Chińska musztra według Bogdana Zająca
- Unia uważa Tybet za część Chin
- Belgia chce zbojkotować olimpiadę w Pekinie
- Piłkarz reprezentacji Indii nie chce nieść ognia
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -14°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Nurowski dodaje jednak, że PKOl nie ma nic do gadania, jeśli chodzi o postępowanie dyscyplinarne wobec zawodnika, który w jakiś sposób będzie się z Tybetem solidaryzował i prezentował głośno swoje poglądy polityczne. Decyzję taką podejmie Międzynarodowy Komitet Olimpijski.
"Za demonstrację na igrzyskach sportowcy mogą zapłacić wysoką cenę. Nie mogę zachęcać do protestów. Ale obiecuję, że będę bronił sportowców, nie zostaną im odebrane finansowe gratyfikacje, stypendia. Wrócą do Polski może bez medalu, który im odebrano, ale z poczuciem, że zachowali się przyzwoicie" - kończy szef PKOl.






















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!