Beenhakker: Odpadliśmy z Euro 2008
Leo Beenhakker był zszokowany decyzją sędziego Howarda Webba, który podyktował Austriakom rzut karny i tylko zremisowaliśmy :1. "Stałem niedaleko i z całą pewnością mogę powiedzieć, że karnego nie było!" - powiedział po meczu selekcjoner Leo Beenhakker. Jego zdaniem, teraz nie mamy już szans na wyjście z grupy.
- Już wszyscy kochamy Rogera
- Nieudacznik z Anglii ukradł nam zwycięstwo
- Miliony Polaków w rozpaczy
- Wójcik: Karny był podyktowany słusznie
- Chorwacja już w ćwierćfinale, nam potrzeba cudu
- "Czujemy się, jakby nas okradli w biały dzień"
- Za to sędzia ukarał nas rzutem karnym
- Wycofać drużynę z Euro 2008
- Roger: Strzeliłem gola dla taty
- Austriacki piłkarz: Tak, byłem faulowany
- Bronowicki: Wynik to zasługa Boga i Boruca
- Sędzia Webb skalał imię Łeby
- Leo: Zrobimy wszystko, by wygrać z Chorwacją
- Artur Boruc opuścił kadrę
- "Pozycja Beenhakkera jest niezagrożona"
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -14°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Fakt: Był pańskim zdaniem rzut karny?
Leo Beenhakker: Od ponad trzydziestu lat jestem trenerem i pierwszy raz spotkałem się z taką sytuacją. To boli. To bardzo boli. Odebrano nam zasłużone zwycięstwo. I to w jakim
momencie?! Nie rozumiem tego. Nie mogę się z tym pogodzić. Po co UEFA organizuje wielogodzinne spotkania, na których mówi nam i piłkarzom, co można, a czego nie? Po co wysyła wszystkim
reprezentacjom płyty z instrukcjami, jak bardzo można się przepychać w polu karnym. Po to, żeby potem decydować się na coś zupełnie innego?!
Czy mamy jeszcze szanse na awans do ćwierćfinału?
Moim zdaniem nie. Gdybyśmy wygrali, to mielibyśmy trzy punkty, tak jak Niemcy i wówczas moglibyśmy myśleć o grze w ćwierćfinale. Po wczorajszym remisie konkluzja jest taka - odpadliśmy z
Euro 2008. Niestety. Zobaczyliśmy jednak też, ile nam brakuje do czołowych drużyn w Europie i teraz będziemy pracować nad tym, żeby zbliżyć się do poziomu najlepszych.
To ostateczne zdanie?
Na razie tak. Jednak może jak się z tym problemem prześpię, jak przemyślę całą sytuację i zacznę analizować sytuację w naszej grupie, dojdę do wniosku, że jeszcze mamy szanse. Ale na
czwartek wieczór sytuacja wygląda tak, że moim zdaniem odpadliśmy z turnieju.
Czy pana zdaniem angielski tercet sędziów z Howardem Webbem na czele powinien jeszcze prowadzić jakieś mecze w finałach mistrzostw Europy?
Nie wiem. To nie jest pytanie do mnie. Ja powinienem się zajmować się prowadzeniem zespołu, a nie analizą, czy arbiter jest dobry, czy też popełnia zbyt dużo błędów. Ale na pewno niesmak
po tym rzucie karnym pozostał.
Sędziowie pomogli współgospodarzom Euro?
Nie wiem. Ale na pewno wiem, że jeśli kraj, który organizuje tak wielki turniej, do ostatniej chwili ma szanse na awans, to euforia jest olbrzymia. Wiadomo, że teraz Austriacy mają swój
wymarzony mecz o wszystko z Niemcami. I na pewno mają też powody do radości, bo o tym marzyli i do tego dążyli. Ale wielka szkoda, że udało im się ten cele osiągnąć w taki, a nie inny
sposób.
Gdyby Polacy wykorzystali którąś z licznych sytuacji w pierwszej połowie, wówczas nie byłoby tematu karnego, tego czy został podyktowany słusznie, czy nie.
Zgadza się. Ale nie wykorzystali dogodnych możliwości, bo Artur Boruc bronił rewelacyjnie. Poderwał swoimi interwencjami kolegów do walki. I potem cały zespół zaczął grać coraz lepiej.
Przecież też mieliśmy sporo okazji do strzelenia gola. Jedną wykorzystał Roger i wyszliśmy na prowadzenie. Zasłużyliśmy na zwycięstwo. Zasłużyliśmy na nie bardzo, ale zostało nam
odebrane.
Co bardziej boli? Przegrana z Niemcami, gdzie marzyliśmy o historycznym triumfie, czy też remis z Austrią w takich okolicznościach?
Z Niemcami przegraliśmy różnicą dwóch goli, bo byliśmy słabsi. Właśnie o te dwa gole. Natomiast od Austrii wcale nie byliśmy gorsi i raz jeszcze powtarzam: zasłużyliśmy na zdobycie
trzech punktów i znaczne zwiększenie szans na awans do ćwierćfinału. Ale dwa punkty zostały nam zabrane. W bardzo brutalny sposób.
W jaki sposób będzie pan chciał odbudować psychikę piłkarzy? Bo przecież jeszcze mamy szansę na wyjście z grupy.
Na razie potrzebuję trochę czasu, żeby samemu przetrawić, to co wydarzyło się wczoraj w 91. minucie. Potrzebuję na to trochę czasu. Nie wiem ile. Ale jak już dojdę do siebie, to zajmę się
zawodnikami. Jednak będzie to trudne zadanie, bo odebrano im zwycięstwo, na które zasłużyli. I odebrano im w zasadzie możliwość gry w kolejnej fazie mistrzostw Europy. To boli. I ich, i mnie.
To bardzo boli.


















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!