"Nie pójdę do więzienia, bo się żenię"
Choć już zakończył sportowa karierę, to o Dariuszu Michalczewskim wciąż jest głośno. Bokser zdążył się w tym czasie ożenić, rozwieść i zaręczyć. A teraz dostał zarzut udziału w pobiciu i może trzy najbliższe lata spędzić za kratkami. "Nie pojdę do więzienia, bo się żenię" - mówi jednak "Tygrys".
- Michalczewski: Zdradzałem swoje żony
- "Tygrys" przehulał 30 milionów euro
- Michalczewski trenuje w łóżku z ukochaną
- Bracia Kliczko nie chcą walczyć z Wałujewem
- Michalczewski ma zarzuty za pobicie
- Byłe żony chcą oskubać "Tygrysa"
- "Tygrys" szykuje się do hucznego ślubu
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-23

temp. min 8°C max. 31°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"W życiu nie dam się zamknąć, przecież wkrótce mam się żenić. A jakby coś, to im ucieknę, tak jak ten gość z serialu "Skazany na śmierć. A poza tym, tygrysy powinny żyć na wolności, a nie za kratami!" - - mówi "Super Expressowi" Michalczewski.
Według boksera cała sprawa to jakiś absurd. "Byliśmy w restauracji, kiedy zaczęli nas zaczepiać jacyś pijani goście. Awanturowali się, przeklinali, jeden nawet rzucił w nas stolikiem! Jeśli ktoś był zaatakowany, to nie oni, ale my" - denerwuje się wieloletni mistrz świata w boksie.
Prokuratura rejonowa w Sopocie miała jednak inne zdanie. "Zajście miało charakter męskiej bójki po alkoholu" - ocenia Tomasz Landowski, zastępca prokuratora rejonowego w Sopocie.












































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!