Tezę postawioną przez słynnego "Zibiego" trudno zweryfikować. Bo choć wiadomo, że wiele bardzo istotnych rzeczy załatwia się w całkowicie nieoficjalnych okolicznościach, to nie wiadomo, czy udało by się załatwić akurat tę. Nie to jest jednak najważniejsze.
Dlaczego? Wszystko z powodu wybujałego ego szefa PZPN. Lato nieopatrznie potwierdził to przed kamerami. i w tym zakresie nie potrzebuje żadnej pomocy osób trzecich, zwłaszcza jeśli ofiaruje ją niedawny konkurent do stołka szefa PZPN.
Nie wziął pod uwagę nawet tego, że inicjatywa spotkania wyszła od Francuza, a nie od Bońka.
Zagrały więć personalne ambicje, które na dalszy plan zepchnęły naprawdę ważne sprawy. To kolejne faux pas Laty. Od prezesa największego związku sportowego w kraju mamy prawo oczekiwać postawy męża stanu, który potrafi spojrzeć dalej niż koniec własnego nosa. Ciekawe, jak osądzą to kibice z Krakowa i całej aglomeracji katowickiej.