Próbowali okraść zawodnika MMA. To był błąd...
Nie warto atakować na ulicy zawodników MMA. Przekonali się o tym trzej napastnicy, którzy na jednej z ulicy Los Angeles próbowali okraść Antoniego Hardonona. Mieli pecha, bo nie wiedzieli, że dla Holendra brutalne walki w klatce to codzienność...
- Tak sportowiec dobiera się do dziennikarki
- MMA: ostatni bastion sportów walki
- Oto jak gwiazdor ringu skopał prezentera TV
- Ta zawodniczka MMA mogła zabić reportera
- 48-latek nokautuje po 9. sekundach. Wideo
- O krok od tragedii w brutalnym sporcie
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -14°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Hardonk przechadzał się po ulicach Los Angeles, kiedy zaczepiło go trzech mężczyzn. Poprosili o pieniądze na papierosy. Kiedy Holender wyciągnął portfel okazało się, że nie ma banknotów o małych nominałach, więc grzecznie odmówił.
Wtedy napastnicy wyjęli nóż. Nie wiedzieli jednak, że ich "ofiarą" jest zawodnik zaprawiony w walkach (13 walk w MMA, z czego 8 wygranych). Hardonk chciał się bić, ale trzej mężczyźni... uciekli.
To jednak nie koniec tej historii. Kilkanaście minut później Hardonk spotkał zbirów po raz drugi. Tym razem zaatakowali kobietę. Tego było już za wiele. Zawodnik ruszył w poścg za rabusiami, dopadł dwóch i powalił na ziemię. Trzeci zdołał zbiec.
"Walczę w klatkach, by zarobić na życie. Nie będę oddawał moich pieniędzy takim zbirom" - stwierdził w rozmowie z dziennikarzami.
A tak walczy Hardonk:
p























































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!