"Będę grał na pewno do igrzysk olimpijskich w Londynie. Moja żona Mirka powiedziała, że chciałaby, aby nasze dziecko miało jeszcze okazję zobaczyć mnie w akcji na korcie. A więc szybko się mnie nie pozbędziecie" - żartował 28-letni Szwajcar.

Ma wszystko, chce więcej

Jako jedyny na świecie ma piętnaście tytułów Wielkiego Szlema, wygrał na wszystkich nawierzchniach, po kilku miesiącach przerwy wrócił na fotel lidera rankingu ATP Tour. Czego chcieć więcej? Złotego medalu igrzysk olimpijskich w grze pojedynczej i siódmego tytułu na kortach Wimbledonu. Pete Sampras, którego Helwet w niedzielę pozbawił pierwszeństwa wśród tenisistów mających najwięcej wygranych w turniejach wielkoszlemowych, na londyńskiej trawie triumfował siedmiokrotnie. "Teraz to mógłbym grać w kilku turniejach w roku i kolekcjonować tytuły Wimbledonu" - śmiał się Szwajcar.

Sampras nie ma wątpliwości, że ten nieco flegmatyczny bazylejczyk w niedzielę w Londynie nie powiedział swojego ostatniego słowa. "On może mieć ich nawet 18 albo 19. To świetny facet, gdy na niego patrzysz, to nawet nie widać, jak ciężko pracuje na każdy z tych sukcesów. Gra na luzie, bez presji, ma wszystko, czego potrzeba mistrzowi, a przy tym wierzy. Już jest legendą, a teraz stał się ikoną" - mówił Amerykanin, który dla Federera od zawsze był największym wzorem, mistrzem, którego pokonał na korcie, właśnie w Londynie, a teraz w korespondencyjnej walce na tytuły.

Niezłomny, szlachetny nudziarz

Roger Federer to największy nudziarz w całym ATP Tour, od 2000 r. związany z tą samą kobietą Mirką Wawrinec. Nie tylko nie szukał innej, ale wręcz przeciwnie - uczynił z niej najważniejszą osobę w swoim życiu, przyjaciółkę, menedżerkę, ochroniarza, a od kwietnia tego roku małżonkę, która wkrótce urodzi ich pierwsze dziecko. Szwajcar unika też rozgłosu, paparazzi już dawno położyli na nim krechę. Choć jest osobą publiczną, zamiast mocno zakrapianych imprez w gronie roznegliżowanych ślicznotek na poważnie zaangażował się w działalność charytatywną.

Za co kochają go ludzie? US Open 2008. Nowy Jork, Roger Federer cierpi na chorobę zwaną Nadal. Hiszpan pokonał Szwajcara w Paryżu, w ostatnim secie wręcz upokorzył, wygrywając z nim 6:1, potem przyszła kolejna porażka w finale Wimbledonu. Król zdetronizowany - krzyczały nagłówki gazet, Nadal świętował, a Federer walczył ze strachem, z presją i własną niemocą. W Nowym Jorku jednak o nim nie zapomniano. „Roger, dla nas jesteś największy! Dla nas to ty jesteś numerem jeden!” - krzyczeli wierni fani. Triumf na kortach Flushing Meadows to był pierwszy krok. Potem był sukces w Paryżu, a w Londynie król wrócił na dobre.

Król swojej ery

Czy Federer jest największym z największych? Można by rzec, że wygrana w Paryżu to był łut szczęścia, Rafaela Nadala wyeliminowała kontuzja prawego kolana, na kortach Hiszpan nie pojawi się przez najbliższe tygodnie, w finale Szwajcar zagrał z debiutantem Robinem Soderlingiem. Czy będzie absolutnym mistrzem, jeśli pokona Nadala?

Andre Agassi stracił kilka cennych lat kariery z powodu perturbacji w życiu osobistym i gdy Sampras zdobywał swoje kolejne tytuły, on walczył o dziką kartę i możliwość pokazania się gdziekolwiek. Bjoern Borg wycofał się z tenisa zdaniem niektórych za wcześnie, mógł jeszcze przez kilka lat uprzykrzać skutecznie życie Jimmy’emu Connorsowi i Johnowi McEnroemu, kto wie, czy nie dorzucić do swojego dorobku jeszcze kilku pucharów. Nie ulega jednak wątpliwości, dla nich nie było przeciwników nie do przejścia. Agassi mógł pokonać Samprasa, a Sampras Agassiego, Borg wygrywał z Connorsem, a Connors nie raz sprawił lanie McEnroemu, ten zaś nie pozostawał mu dłużny. A Federer z Nadalem nie potrafi wygrać…

Kto powiedział też, czy Rod Laver, który ma na koncie jedenaście tytułów, gdyby nie pięcioletni zakaz startów, aż do reformy tenisa w 1968 r. i ery open, nie miałby na swoim koncie 20 pucharów? Australijczyk może też się poszczycić dwoma klasycznymi Wielkimi Szlemami, co dla Federera pozostaje tylko marzeniem.

Laver nie lubi jednak generalizować. "Każdy jest najlepszy w swojej erze. A z Federerem właśnie tak jest. Trudno powiedzieć, kto jest najlepszym tenisistą wszech czasów. To tak jak w boksie. Możesz być najlepszy w swojej erze" - powiedział Laver.