Brytyjski minister: Niech sportowcy palą "Marychę"
Brytyjski minister sportu uważa, że nic by się złego nie stało, jakby sportowcy mogli się zaciągać marihuaną podczas igrzysk olimpijskich w Londynie w 2012 r. Richard Caborn w wywiadzie dla "Evening Standard" twierdzi, że trzeba zweryfikować listę zabronionych środków - pisze DZIENNIK.
- Piłkarze Zagłębia Lubin przyłapani z narkotykami
- Węgierski zapaśnik hodował konopie, Wpadł
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-23

temp. min 8°C max. 31°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Światowa Agencja Antydopingowa (WADA) podaje, że najwięcej marihuanowych wykroczeń odnotowało laboratorium w Gent. Belgowie badali jednak także holenderskie próbki, gdzie palenie trawy jest legalne. Drugi jest Paryż, a trzecia Warszawa.
Zdaniem większości służb antydopingowych, tzw. lekkie narkotyki to najczęściej wykrywana obecnie substancja u sportowców. Niektórzy nie poprzestają tylko na jej paleniu. Peter Farkas, mistrz olimpijski w zapasach z 1992 r., hodował ja na działce swojej mamy. Najgłośniejsza polska wpadka dotyczy Euzebiusza Smolarka, którego bulwarowy niemiecki "Bild" nazwał "hashbomberem".
Pomysł Caborna skrytykował jednak ostro szef WADA, Dick Pound. W Wielkiej Brytanii pomysły ministra potępili politycy partii opozycyjnych. Ciekawe, jak teraz Caborn poprawi sobie humor?
















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!