Dziennik Gazeta Prawana logo

Sportowcy potrafią zarobić fortunę w kilka minut

12 października 2007, 15:07
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Dokładnie 5 minut i 20 sekund potrzebował snookerzysta Ronny O'Sullivan, żeby wzbogacić się o niebagatelną sumę 300 tysięcy dolarów (około miliona złotych). Dostał takie pieniądze za rekordowo szybkie wbicie wszystkich bil w jednym podejściu. Inni sportowcy też potrafią wygrać fortunę w krótkim czasie.

Bardzo szybko można się dorobić będąc sprinterem. Jamajczyk Asafa Powell dosta ponad 50 tysięcy dolarów za niecałe 10 sekund wysiłku. Dokładnie za 9,77 sekundy. A jak to zrobił? Wystarczyło, że wyrównał rekord świata na 100 metrów.

Mniej więcej tyle samo zarobiła najlepsza tyczkarka świata, Jelena Isinbajewa, za to że jako kobieta pierwsza skoczyła o tyczce ponad pięć metrów. Rosjanka musiała wziąć tylko dobry rozbieg, mocno się wybić i przelecieć nad poprzeczką. To zajęło jej jakieś 10 sekund. A potem mogła pójść do kasy po czek.

Sprytu nie brakowało ukraińskiemu tyczkarzowi Segiejowi Bubce, który aż 35 razy bił rekord świata. Pod koniec kariery tak się wycwanił, że ustanawiał rekordy tylko podczas tych mityngów, na których organizatorzy zapewniali mu godziwą nagrodę. I w ten sposób mocno się wzbogacił. A otrzymał na przykład 100 tysięcy dolarów oraz luksusowy samochód. Każda jego próba trwała góra 10 sekund.

Obłowić można się także szybko jeżdżąc samochodem. Prawie 1,8 miliona dolarów wygrał Sam Hornish Junior za zwycięstwo w słynnym wyścigu Indianapolis 500. Co prawda, trwało to trochę, bo do przejechania było prawie 800 kilometrów. Ale opłaciło się. 3 godziny, 10 minut i 58 sekund. Drugi na mecie był Marco Andretti i stracił ponad milion dolarów w ciągu... 0,06 sekundy. Zamiast całej puli musiał zadowolić się kwotą 700 tysięcy dolarów.

Szybko można wzbogacić się także w boksie. 300 tysięcy dolarów dostał Tomasz Adamek za zdobycie tytułu mistrza świata w wadze półciężkiej. Zarobił je za pokonanie Paula Briggsa w Chicago. Zajęło mu to zaledwie 36 minut. To bardzo przyzwoity wynik. Zwłaszcza, że przed Adamkiem świat stoi otworem i na pewno stawki za walki z jego udziałem jeszcze podskoczą.

Ale póki co do najbogatszych mu daleko. Oscar De La Hoya zarobił 17 milionów dolarów za półgodzinną walkę z Fernando Vargasem. Ale wcale nie trzeba wygrywać, żeby dostać górę pieniędzy. Mike Tyson zarobił w 2002 roku 20 milionów dolarów za... przegrany pojedynek z Lennoxem Lewisem. Trwał on około 21 minut. Z Lewisem walczył także Andrzej Gołota. Opłaciło się. Zarobił 700 tysięcy dolarów, choć na ringu przebywał zaledwie 93 sekundy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj