Ustalono, że każdy klub może w sumie zapłacić zawodnikom nie więcej niż 3 mln 50 tysięcy złotych. Dodatkowo może wśród nich rozdysponować 800 tysięcy złotych z tytułu ich kontraktów ze sponsorami.

Już na początku sezonu wiadomo, że niektóre kluby będą miały z tym problemy. "Będziemy kontrolować czy kluby nie wydają więcej pieniędzy niż powinny. W najbliższym czasie uchwalimy regulamin sankcjonujący takie wykroczenia. Jak kluby będą łamać przepisy, zostaną ukarane finansowo. Będą miały zmniejszony limit wydatków na przyszły sezon, a w skrajnych przypadkach może im grozić nawet wykluczenie z rozgrywek" - zapewnia Ryszard Kowalski, prezes zarządu spółki Ekstraliga Żużlowa.

W Polsce finansowe eldorado trwa od wielu lat. W tym roku po raz kolejny kluby przebijały się ofertami i kusiły zawodników setkami tysięcy złotych za podpis. Według nieoficjalnych informacji najwięcej zarobi Tomasz Gollob. Najlepszy polski żużlowiec ostatnich lat ma mieć wypłacane wynagrodzenie ryczałtem za mecz, niezależnie od liczby zdobytych punktów. Według nieoficjalnych informacji zatrudnienie tego zawodnika oraz jego brata Jacka będzie kosztować Unię przynajmniej milion trzysta tysięcy złotych.

Klub z Tarnowa za wszelką cenę chce odzyskać tytuł drużynowego mistrza Polski, dlatego zatrudnił również Rune Holtę. Norweg z polskim paszportem to jeden z najdroższych żużlowców w naszej lidze. Jak się dowiedzieliśmy, Polonia Bydgoszcz była wstanie zaoferować temu zawodnikowi za rok startów milion złotych. Holta jednak ofertę odrzucił i trafił do Unii.

Majątek zapłaci także Atlas za występy Australijczyka Jasona Crumpa. Mistrz świata wycenia się na przynajmniej 500 euro za punkt w spotkaniu. "W ekstralidze górna stawka za punkt to 600 euro. A za sam podpis zawodnicy dostają kilkaset tysięcy złotych" - zdradza DZIENNIKOWI jeden z prezesów.

Niektórzy żużlowcy z czołówki światowej zarabiają mniej. 400 euro za punkt zarobi w Polonii Bydgoszcz Szwed Andreas Jonsson, który może zostać w tym roku mistrzem świata. Dodatkowo za każdy przyjazd na mecz ligowy będzie miał zwracane koszty transportu w wysokości 1200 euro. "Są tacy gwiazdorzy, którzy za samo pojawienie się na stadionie chcą dwa tysiące euro" - mówi nam inny z szefów klubów.

Olbrzymie pieniądze płacą nie tylko działacze najlepszych drużyn w Polsce, ale również ci z I ligi, które chcą awansować do Ekstraligi. "Menedżer Marka Lorama dzwonił po klubach wielokrotnie i za każdym razem podawał wyższą stawkę za punkt. Zawodnik chciał też duże pieniądze za podpisanie umowy" - mówi nasz informator.

Anglik ostatecznie złożył podpis pod umową w Ostrowie Wielkopolskim, dostał pieniądze na sprzęt, a potem, podczas startów w Wielkiej Brytanii, złamał nogę w udzie. Wiele wskazuje na to, że może się w tym sezonie nie pojawić na torze.

10 transferowych hitów w polskim żużlu przed sezonem 2007:
Jarosław Hampel - z Atlasu Wrocław do Unii Leszno
Rune Holta - z Marmy-Stal Rzeszów do Unii Tarnów
Ryan Sullivan - z Włókniarza Częstochowa do Unibaxu Toruń
Piotr Protasiewicz - z Polonii Bydgoszcz do ZKŻ Kronopol Zielona Góra
Scott Nicholls - z Unii Tarnów do Marmy-Stal Rzeszów
Robert Kościecha - z Polonii Bydgoszcz do Unibaxu Toruń
Rafał Dobrucki - z Unii Leszno do Marmy-Stal Rzeszów
Bjarne Pedersen - z Unibaxu Toruń do Wybrzeża Gdańsk (I liga)
Tomasz Chrzanowski - z Marmy-Stal Rzeszów do Wybrzeża Gdańsk (I liga)
Mark Loram - z Unii Leszno do Intaru Ostrów Wielkopolski (I liga)