Informację podała francuska gazeta sportowa "L'Equipe" na swojej stronie internetowej. Szef Francuskiej Agencji do Walki z Dopingiem, Pierre Bordry, potwierdził, że tak zwane próbki B były badane od tygodnia, ale wyniki nie są jeszcze znane. Potwierdzenie tych informacji to jednak kwestia kilku dni.

Badania ciągną się od prawie roku i zostały powtórzone na wniosek Landisa i jego prawników. Domagali się oni kolejnych, bardziej specjalistycznych testów i twierdzili, że nienaturalny poziom testosteronu to wynik choroby kolarza. Ostateczną decyzję w sprawie Landisa poznamy 14 maja. Amerykaninowi grozi utrata tytułu i dwuletnia dyskwalifikacja.