Pierwszy mecz już w poniedziałek, pierwszy egzamin w piątek. "Rano Agnieszka miała dwa treningi, a potem zrobiła się na bóstwo. Obładowana kwiatami i bombonierkami dla nauczycieli po raz ostatni poszła do szkoły" - opowiada Robert Radwański, ojciec i trener tenisistki. "Po pożegnaniach miała tylko krótką przerwę na obiad. Potem znów była na kortach. Na ten trening umówiły się z nią dwie stacje telewizyjne. Wieczorem była jeszcze na lekcji z korepetytorką, która przygotowuje ją do egzaminu z języka polskiego" - mówi Radwański.

Od powrotu z marcowych turniejów w USA (Indian Wells i Miami) Agnieszka większość czasu spędziła w Krakowie. Do zwykłego tenisowego reżimu (dwa 2-godzinne treningi dziennie) doszła jej jeszcze intensywna nauka do matury. Na co dzień cała rodzina tenisistki ma dokładnie zaplanowaną każdą chwilę. Piątek był wyjątkowo napięty.

"Dziennikarze z każdej gazety, którą można kupić w kiosku, chcą ze mną rozmawiać" - przyznaje Radwański. "Gdybym odbierał każdy telefon, na tym spędziłbym cały dzień. A przecież tyle rzeczy trzeba załatwić przed wyjazdem" - dodaje ojciec tenisistki. Agnieszka będzie w Warszawie w sobotę po południu. Razem z nią przyjadą pomoce naukowe. "Do przygotowania 15-minutowej prezentacji z języka polskiego potrzebne jej przynajmniej pięć książek" - mówi Radwański.

Pierwszy egzamin wypada w piątek, 4 maja. Tego dnia w turnieju J&S Cup rozgrywane będą ćwierćfinały. W zeszłym roku roku debiutująca w seniorskim tenisie Radwańska dotarła właśnie do tego etapu. "Na maturze jak na korcie, nigdy nic nie wiadomo. Ale miejmy nadzieję, że wszystko pójdzie zgodnie z planem" - mówi Radwański. "A problem, jak pogodzić egzamin w Krakowie z meczem w Warszawie, zostawiamy sobie na później. Daj Boże, żebyśmy mieli taki problem" - wzdycha ojciec tenisistki.