W pierwszym półfinale faworytką była Justin Henin, ale Jelenie Janković niewiele zabrakło do wywalczenia tiebreaka. W 12. gemie popełniła jednak niewymuszone błędy i dała Belgijce wygraną 7:5.

Drugi set bezdyskusyjnie należał do Serbki. Wygrała go 6:2 i liczyła, że równie łatwo pójdzie jej w trzecim secie. Ale w decydującej partii popełniała koszmarne błędy. W 10. gemie, przy stanie 5:4, Janković nie potrafiła dobrze przebić piłki przez siatkę. Przy punkcie meczowym dla Henin zagrała w aut i dzięki temu Belgijka awansowała do finału.

"To mój pierwszy w tym roku turniej na nawierzchni ziemnej i dopiero oswajam się z nią, więc potrzebuję takich ciężkich meczów jak ten. Liczę, że podobne będą w przyszłym tygodniu w Berlinie, bo tylko w ten sposób mogę się dobrze przygotować do obrony tytułu w Roland Garros" - powiedziała po meczu Henin.

W nim zmierzy się z Aloną Bondarenko, która w dwóch setach pokonała Rosjankę Swietłanę Kuzniecową 6:2, 7:6. Ukrainka sama była zdziwiona, że tak łatwo jej poszło. "Czy zaskoczyłam dzisiaj wiele osób? Cóż, na pewno zaskoczyłam przede wszystkim siebie. Starałam się grać swój tenis i to wystarczyło" - cieszyła się Bondarenko.

"Właściwie pod koniec drugiego seta zaczęłam myśleć, że mogę wygrać ten mecz, gdy prowadziłam 5:3 i wtedy zaczęło się coś psuć, a Kuzniecowa zaczęła grać bardzo regularnie. Dlatego później musiałam trochę bardziej zaryzykować i opłaciło się" - przyznała Ukrainka.

Finał odbędzie się w niedzielę o godzinie 12.00.

Półfinały turnieju J&S Cup:

Justine Henin (Belgia, 1) - Jelena Janković (Serbia, 4) 7:5, 2:6, 6:4

Alona Bondarenko (Ukraina) - Swietłana Kuzniecowa (Rosja, 3) 6:2, 7:6 (7-4).