We wtorek uczestnicy Giro d'Italia byli transportowani z Sardynii na kontynent. Organizatorzy nie popisali się. Podróż znacznie się wydłużyła i trwała aż piętnaście godzin. Kolarze dotarli do hotelów z dużym opóźnieniem.

Zmęczeni zawodnicy postanowili jednak nie odpuszczać - zaprotestowali. W ich imieniu zrobiło to stowarzyszenie grup kolarskich. "Rozumiemy problemy przy zorganizowaniu takiej przeprawy, ale trzeba bardziej przykładać się do planowania takiego transportu. Opóźnienie było skandaliczne" - napisano w oficjalnym oświadczeniu.

A już jutro kolarzy czeka czwarty etap Giro, z Salerno do Montevergine di Mercogliano o długości 158 km. Wygra zawodnik, który będzie najmniej zmęczony po fatalnej podróży.