Jednak biologiczny paszport to dokument, którego sporządzanie jest dość skomplikowane. Zawodnicy musieliby oddawać próbkę moczu i krwi co trzy dni. "Chodzi o to, aby ustalić indywidualne profile - hormonalny i sterydowy, poziom hemoglobiny, hormonu wzrostu i testosteronu. Zanotowanych zostanie około 30 różnych parametrów biologicznych zarówno w fazie treningu, jak i w fazie wypoczynku" - mówi Olivier Rabin, dyrektor naukowy Światowej Agencji Antydopingowej (WADA).

Ta wiedza umożliwi ustalenie poziomów różnych substancji indywidualnie dla każdego sportowca, bo każdy ma je nieco inne. "Obecne analizy antydopingowe opierają się na określaniu zmian w porównaniu ze średnimi poziomami dla całej populacji" - wyjaśnia Rabin.

Gdy indywidualny wzorzec zostanie opracowany, można go będzie często porównywać z wynikami badań, np. co tydzień w okresie startów. Jeśli cotygodniowy test wykaże znaczące odchylenie w porównaniu z biologicznym paszportem, zawodnik będzie musiał zrezygnować ze startów na jakiś czas - pisze "Rzeczpospolita".