Wygrywając juniorski Wimbledon, Ula powtórzyła sukces Agnieszki. Czy przyszedł już czas, aby równie ostro wkroczyła w tenis zawodowy?
Oczywiście. Ula zamierza iść w ślady starszej siostry. Niestety, z powodu zmian w przepisach WTA do podobnych sukcesów trzeba będzie dojść nieco inną drogą.

Jaką?
Przede wszystkim nie opłaca się grać eliminacji. Liczba punktów za udział w nich bardzo się zmniejszyła. Te mecze bywają wyczerpujące, można w nich trafić na trudne rywalki, a na awans w rankingu zawodniczka może liczyć dopiero po przejściu jednej czy dwóch rund w turnieju głównym. Będziemy się nastawiać na turnieje średniej i niższej rangi, imprezy ITF. W dużych turniejach Ula będzie startować, jeśli dostanie "dziką kartę". Trzeba pamiętać, że z racji wieku Ulę obowiązuje limit startów w imprezach seniorskich. W tym roku wolno jej było zagrać 13 turniejów. Do końca sezonu zostało jeszcze 5.

Ale Agnieszka chyba skorzysta na zmianach przepisów WTA?
To prawda. Weźmy Wimbledon, Agnieszka zagrała o rundę mniej niż rok temu, a w rankingu właściwie nie spadła. Bo liczba punktów za zwycięstwa w turniejach głównych wzrosła. Ostatnie zmiany wzmocniły też pozycję wielkich agencji menedżerskich, które kontrolują tenis zawodowy. Te firmy chronią "swoje" zawodniczki. Kto podpisze z nimi umowę ma zapewnione kontrakty sponsorskie, dostęp do turniejów, itd. Debiutantkom, które próbują przebijać się spoza układu, jest coraz trudniej. Dla Uli "dzikie karty" są na wagę złota, a właściwie może o nich zapomnieć. W niewielu miejscach możemy liczyć na specjalne traktowanie. Tymczasem jedyny polski turniej zawodowy, J&S Cup w Warszawie znika z kalendarza WTA.

Łatwiej byłoby piąć się w górę z silnym sojusznikiem. Nie macie w planach podpisania kontraktu z którąś z agencji?
Nie dostaliśmy żadnej interesującej oferty. Przez dłuższy czas prowadziliśmy negocjacje z firmą SFX - właściwie prowadziła je w naszym imieniu Magda Grzybowska. Ale okazało się, że sama została agentką SFX, więc zawiesiliśmy rozmowy.

Macie szanse w samotnej walce?
Nie do końca samotnej. Mamy przecież wspaniałego sponsora. Współpraca z PZT Prokom Team układa się doskonale. To otwarty sponsoring, stać nas na wyjazdy na wszystkie turnieje, a jednocześnie nie czujemy presji na wyniki. Możemy trenować jak chcemy i startować, gdzie uważamy za stosowne. Ten komfort jest dla nas bardzo istotny.

Czego potrzeba siostrom Radwańskim, aby potrafiły stawić czoła zawodniczkom z czołówki?
Agnieszka i Ula ciągle rosną, są w trakcie rozwoju fizycznego. Ostry trening siłowy mógłby zakłócić ten proces. Poza tym, dotąd obie chodziły do szkoły. Agnieszka zdanie matury stawia na równi z sukcesami sportowymi. Teraz będzie mogła skupić się tylko na tenisie, bo na studia pójdzie najwcześniej za rok. Ula będzie kontynuować naukę.

Gdzie dziewczyny teraz zagrają?
Prosto z Wimbledonu jedziemy na turniej ITF z pulą nagród 100 tysięcy dolarów w Bialle, we Włoszech. Obie zagrają tam w turnieju głównym - Ula dzięki "dzikiej karcie". Przed podróżą za ocean zagramy jeszcze w turnieju WTA w Sztokholmie. Na US Open Ula pożegna się z tenisem juniorskim.