Dziennik Gazeta Prawana logo

Wrócił na motor po kontuzji i złamał rękę

13 października 2007, 16:20
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Robert Kościecha to najbardziej pechowy polski żużlowiec. W sobotę po raz pierwszy wystartował w zawodach po skomplikowanym złamaniu ręki. Ale podczas półfinału Mistrzostw Europy Par w Debreczynie miał wypadek i złamał sobie nogę.

Groźną kraksę na torze w Debreczynie spowodował rywal, który staranował polskiego żużlowca. Efekt jest taki, że Robert Kościecha złamał sobie kość strzałkową i może - póki co - zapomnieć o ściganiu się. A był to jego pierwszy start po tym, jak zrosła mu się ręka.

"Jak widzicie, pech mnie nie opuszcza, zdążyłem wrócić po kontuzji, a tu następne złamanie. Przeszedłem kolejną operację w tym sezonie. Sezon dobiega końca, a ja nadal nie zdążyłem się nacieszyć jazdą na żużlu. Nie pozostaje nic innego, jak czekać na zrośnięcie się kości i powrót na tor" - powiedział popularny "Kostek".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj